Marzec 22 2010 14:50:12
Kościół niezłomny: "Nie wejdziecie, chyba po trupach"
wiara dnia grudzień 20 2009 22:18:26
S. Maria Aleksandrowicz (1913-1985), salezjanka

Podstawowym rysem charyzmatu salezjanek jest wychowanie chrześcijańskie dzieci i młodzieży zgodnie z metodą św. Jana Bosco zwaną systemem prewencyjnym. W Polsce salezjanki są obecne od 1922 r., zaś w Łodzi od roku 1930. Prowadziły m.in. przedszkola, roczne kursy kroju i szycia, średnie szkoły zawodowe i ogólnokształcące, oratoria, stowarzyszenia młodzieżowe, duszpasterstwo indywidualne i organizacje dla dorosłych, kolonie letnie oraz kuchnie dla bezrobotnych, które w okresie PRL były sukcesywnie likwidowane przez władze komunistyczne. W tych bolesnych czasach przyszło żyć i działać siostrze Marii.


Maria Aleksandrowicz urodziła się
1 stycznia 1913 r. w Bogołolu koło Irkucka na Syberii. Była córką Tomasza i Zofii z Kuryków Aleksandrowicz, którzy na skutek represji politycznych znaleźli się w tym odległym zakątku Rosji. W 1922 r. cała rodzina powróciła do Polski i osiedliła się w Wilnie. Dwa lata po ukończeniu Szkoły Przemysłowo-Handlowej w Wilnie Maria została przyjęta do Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki (6 stycznia 1934 r.). Po odbyciu formacji zakonnej w Wilnie i Różanymstoku 5 sierpnia 1938 r. złożyła profesję zakonną.
We wrześniu 1938 r. rozpoczęła pracę w Żeńskiej Szkole Krawiecko-Bieliźniarskiej Sióstr Salezjanek w Łodzi jako instruktor kroju i szycia. Tu zastał ją wybuch II wojny światowej. Udała się następnie do Laurowa na Wileńszczyźnie, gdzie do 1940 r. pełniła obowiązki asystenta postulatu, a później asystenta w zakładzie wychowawczym dla chłopców. Pracowała tam z przerwami do kwietnia 1945 roku. W okresach przerw powodowanych trudnościami ze strony litewskich władz przebywała w domu rodzinnym.
Po zakończeniu II wojny światowej została skierowana do Lutomierska, gdzie wraz z innymi siostrami prowadziła kurs krawiecki, a także oratorium. Jej działalność została bardzo pozytywnie oceniona przez okręgowego wizytatora szkół miasta Łodzi w sprawozdaniu powizytacyjnym z 21 marca 1946 roku. Kolejnym miejscem pracy s. Marii był Różanystok, gdzie w latach 1947-1950 pełniła obowiązki dyrektora. W roku 1950 przełożeni skierowali ją do domu inspektorialnego w Łodzi na stanowisko dyrektora.

W obronie dzieł salezjanek w Łodzi
W łódzkim domu salezjanek przy ul. Franciszkańskiej 85 s. Marii przyszło się zmierzyć z wieloma odpowiedzialnymi zadaniami. Oprócz tego, że dbała o formację zakonną i katechetyczną sióstr mieszkających we wspólnocie, to najważniejszym jej obowiązkiem była obrona dzieł prowadzonych przez łódzkie salezjanki. Zadanie to było niezmiernie trudne, zważywszy na fakt, że był to okres wzmożonych prześladowań placówek oświatowo-wychowawczych prowadzonych przez osoby prywatne, a w szczególności przez zgromadzenia zakonne.
W efekcie podjętej przez władze ofensywy do 1950 r. zostały zlikwidowane prowadzone przez łódzkie salezjanki "Ochronka Bałucka" oraz sodalicja i oratorium. Siostry rozpoczęły bohaterski bój o utrzymanie przedszkola oraz szkoły. W obronie tych placówek pierwszoplanową rolę odegrała właśnie dyrektor łódzkiej wspólnoty zakonnej s. Maria Aleksandrowicz.
Pierwszym i najpoważniejszym "grzechem" sióstr salezjanek w oczach administracji państwowej było niepodporządkowanie przedszkola powołanemu w 1950 r. Zrzeszeniu Katolików - Caritas. Siostra Maria wraz z kierownik przedszkola s. Eleonorą Król strzegły pełnej niezależności placówki od władzy ludowej i jej agend. Dyrektywa Episkopatu dla zgromadzeń zakonnych w sprawie narzucanej współpracy z Caritas pozostawiała decyzję prowadzącym te placówki, jednocześnie przestrzegając o możliwości "utraty nieruchomości przez upaństwowienie". Późniejsze wydarzenia potwierdziły obawy zawarte w zaleceniu Episkopatu.
Realizując wytyczne Urzędu ds. Wyznań w Warszawie ze stycznia 1951 r., władze przystąpiły do przejmowania przedszkoli prowadzonych przez zakony żeńskie. Przejmując je, zamierzano posłużyć się porozumieniem Episkopatu z rządem zawartym 14 kwietnia 1950 r., pkt 1 protokołu wspólnej komisji rządu i Episkopatu. Jednocześnie próbowano zrzucić winę za ten stan rzeczy na siostry, tłumacząc się brakiem funduszy państwowych dla przedszkoli kościelnych niepodporządkowanych ZK Caritas, przez co "dzieci robotnicze [...] są pokrzywdzone, gdyż nie otrzymują tego, co im się ustawowo należy". Chciano również przeciągnąć na stronę władz członków komitetu rodzicielskiego przedszkola, jednak zorganizowana konferencja nie dała pozytywnych efektów, gdyż jego członkowie - w opinii terenowych władz - byli "pod wpływem sióstr".
Tuż przed ostateczną likwidacją władze szkolne, chcąc w ten sposób zadbać o pozory legalności decyzji, przeprowadziły 22 lutego 1952 r. wizytację przedszkola, której rzeczywistym celem było znalezienie uchybień mogących w przyszłości posłużyć jako argument do zamknięcia placówki. Wszystkie wyniki kontroli, z wyjątkiem poziomu higieniczno-sanitarnego, zostały ocenione negatywnie - poczynając od warunków lokalowych, poprzez poziom dożywiania, fundusze, a na dokumentacji kończąc. O "wiarygodności" tego sprawozdania może świadczyć chociażby sposób uzasadnienia jednego z zarzutów: "Poziom dożywiania nie jest zadowalający. Jadłospis mało urozmaicony".
Wydział Oświaty Prezydium Rady Narodowej miasta Łodzi (PRN m. Łodzi) przystąpił do upaństwowienia przedszkola. 10 marca 1952 r. do domu zakonnego salezjanek przy ul. Franciszkańskiej 85 wkroczyła pięcioosobowa komisja. Na wstępie okazano siostrom Marii i Eleonorze delegację oraz tajne pismo Ministerstwa Oświaty upoważniające do przejęcia przedszkola. Siostry pozostały jednak nieugięte. Nie dopuszczając do przejęcia, stwierdziły, że pismo nie upoważnia komisji do upaństwowienia placówki. Zażądały również bezpośrednio skierowanego do nich pisma z ministerstwa. Szczególną postawą - określoną przez członków komisji jako wrogą - wykazała się s. Maria, która po zamknięciu lokali zajmowanych przez przedszkole zwróciła się do przedstawicieli władz: "Nie wejdziecie, chyba po trupach". Postawy sióstr nie złamała nawet groźba przybycia funkcjonariuszy Urzędu Bezpieczeństwa, na którą zareagowały ironicznie słowami: "Proszę bardzo". Rezultatu nie przyniosła też interwencja funkcjonariusza Milicji Obywatelskiej z XIII komisariatu oraz przybyłych funkcjonariuszy UB, którym udało się jedynie uzyskać zgodę na wpuszczenie dwóch pracownic, które "będą stopniowo przejmowały i zapoznawały się z warunkami i dziećmi w przedszkolu do chwili załatwienia tej sprawy przez siostrę prowincjonalną z ministerstwem". Na ich decyzję nie wpłynęło również przywiezione pismo zastępcy przewodniczącego PRN m. Łodzi Edmunda Bugajskiego wzywające siostry do natychmiastowego przekazania przedszkola na rzecz państwa. Uznały je za niewystarczające, domagając się przy tym zwłoki i uzasadnienia żądania. Członkom komisji udało się jedynie spisać majątek ruchomy znajdujący się w salach zajęć i szatniach. Nie zostali natomiast wpuszczeni - zgodnie z poleceniem s. Marii - do kuchni i magazynu.
Konsekwencją takiej postawy było zatrzymanie s. Marii przez UB. Zabrano ją do aresztu, gdzie do późnych godzin nocnych była zastraszana. Żądano, by wydała klucze, ale s. Maria była nieugięta i konsekwentnie odmawiała ich przekazania. Nad ranem umęczona powiedziała do funkcjonariusza: "Szkoda mi pana, pan jest taki biedny, będę się za pana modlić". Po chwili usłyszała zdumiewającą odpowiedź: "Jestem zachwycony postawą siostry, niech siostra zawsze będzie taka". Po tej wymianie zdań została wypuszczona z aresztu.
Do 24 marca siostry zamknęły dostęp do zakładu, przez uchyloną furtkę wpuszczając jedynie dzieci do przedszkola i młodzież do szkoły. W okresie tym s. Maria mobilizowała rodziców do podjęcia czynnego oporu w obronie przedszkola. Doprowadziło to do interwencji delegacji rodziców w PRN m. Łodzi oraz w Ministerstwie Oświaty. Mimo to 24 marca odbyło się przejęcie przedszkola.
Po likwidacji przedszkola z prowadzonych dotychczas placówek oświatowo-wychowawczych łódzkim salezjankom pozostała jedynie szkoła. Najdramatyczniejszą walkę w jej obronie stoczyły w 1955 roku.
Bój rozpoczął się 25 czerwca wręczeniem s. Marii Lipińskiej, dyrektorowi szkoły, orzeczenia Dyrekcji Okręgowej Szkolenia Zawodowego (DOSZ) w Łodzi z 21 czerwca zawiadamiającego o zamknięciu Zasadniczej Szkoły Odzieżowej Sióstr Salezjanek w Łodzi z dniem 30 czerwca 1955 roku. 23 lipca w celu zabezpieczenia, a zarazem przejęcia budynku szkoły na teren zabudowań salezjanek przy ul. Franciszkańskiej 85 przybyła komisja składająca się z przedstawicieli PRN m. Łodzi oraz funkcjonariusza UB. Siostry Maria Aleksandrowicz i Maria Lipińska nie wpuściły jednak przedstawicieli władz do budynku szkoły, zaś wszelkich informacji udzieliły na podwórzu. Zdawały sobie bowiem sprawę, że mogłoby to oznaczać nie tylko likwidację szkoły, lecz także utratę budynku. Ostatecznie w zamian za zwolnienie ze stanowiska dyrektora s. Marii Lipińskiej Centralny Urząd Szkolenia Zawodowego (CUSZ) w Warszawie 8 sierpnia 1955 r. uchylił decyzję DOSZ w Łodzi o likwidacji szkoły i zgodził się na przeprowadzenie naboru do jednego oddziału klasy I. Nowym dyrektorem szkoły została wówczas s. Janina Walędzik, która starając się zachowywać pozory podczas rozmowy w Wydziale ds. Wyznań (WdsW), zadeklarowała przestrzeganie przepisów i zarządzeń władz państwowych. Mimo to Ignacy Kurowski, pracownik WdsW, podkreślił w sprawozdaniu, że DOSZ w Łodzi winien skupić uwagę na tym zakładzie, "gdyż zachodzi obawa oddziaływania s. Aleksandrowicz na dyrektorkę [s. J. Walędzik - przyp. K.K.], by kontynuować stare zwyczaje i nie dopuścić na terenie szkoły do powstania ZMP".
Podobnie bezkompromisową postawę wykazywała s. Maria Aleksandrowicz w okresie walki o obronę szkoły w związku z powtarzającymi się zakazami naboru uczennic do klasy I, co w praktyce oznaczało stopniową likwidację placówki. Korzystne dla siebie decyzje osiągano bądź poprzez odwołania kierowane do CUSZ w Warszawie, bądź poprzez stosowanie polityki faktów dokonanych, a nawet obietnice nieotwierania klasy I w kolejnym roku szkolnym. Szkoła przetrwała wówczas jedynie dzięki postawie oraz owocnej współpracy dyrektora domu s. Marii Aleksandrowicz z dyrektorem szkoły s. Marią Lipińską.
W celu przekonania opornych sióstr do wykonywania decyzji władz stosowano również inne metody, np. wzywano je na rozmowy do kuratorium, WdsW oraz UB/SB, w trakcie których posługiwano się szantażem, a także zastraszeniem. Niejednokrotnie na takie rozmowy w Referacie/Wydziale ds. Wyznań oraz UB była wzywana również dyrektor domu s. Maria Aleksandrowicz. W UB próbowano również - umiejętnie wykorzystując wszelkie posiadane informacje - "zwerbować" mniej bezkompromisowe zakonnice. Siostra Maria odbyła taką rozmowę chociażby w trakcie likwidacji przedszkola prowadzonego przez łódzkie salezjanki w marcu 1952 roku. Miała ona związek z jej aresztowaniem, podczas którego wykazała się wspaniałą postawą. Nie doszło jednak do procesu dyrektora domu łódzkiego i s. Aleksandrowicz została zwolniona.
Tak bezkompromisowa postawa siostry musiała poskutkować zainteresowaniem UB jej osobą. Jedynie na podstawie szczątkowych informacji z dokumentów administracyjnych bezpieki wiadomo, że Wojewódzki Urząd do spraw Bezpieczeństwa Publicznego (WUdsBP) w Łodzi w 1955 r. prowadził sprawę ewidencyjno-obserwacyjną przeciwko dyrektorowi domu zakonnego w Łodzi, którym była wówczas s. Maria Aleksandrowicz. Niestety, nie znamy nawet kryptonimu, jakim została opatrzona ta sprawa, nie mówiąc już o podejmowanych w jej trakcie działaniach operacyjnych. Z pewnością jednak w tej walce starano się stosować tzw. techniki operacyjne, np. kontrolę korespondencji, podsłuchy telefoniczne itp., ale w związku z tym, że nie zachowały się materiały tej sprawy, nie sposób tego potwierdzić.
W 1956 r. siostra Maria została zastąpiona na stanowisku dyrektora łódzkiego domu salezjanek przez s. Walędzik. Poświęciła się wówczas pracy na stanowisku wikarii inspektorialnej, które objęła już pod koniec 1951 r., oraz referentki diecezjalnej zgromadzeń zakonnych na terenie diecezji łódzkiej. W 1963 r., a więc w okresie powtórnej akcji likwidacyjnej katolickich szkół prywatnych podjętej przez władze PRL w latach 1958-1963, komuniści zamknęli szkołę salezjanek w Łodzi. Była to ostatnia szkoła zakonna zlikwidowana przez władze na terenie tego miasta. Wówczas ponownie dyrektorem łódzkiego domu salezjanek została s. Aleksandrowicz. Musiała zmierzyć się z nową rzeczywistością, w której zabrakło miejsca dla zakonnych placówek oświatowo-wychowawczych stanowiących podstawowy rys charyzmatu Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki.

Nieugięty dyrektor łódzkiego domu salezjanek
We wrześniu 1963 r. s. Maria stanęła przed niezmiernie trudnym zadaniem. Należało bowiem przekwalifikować siostry mieszkające we wspólnocie, których głównym zajęciem była dotychczas praca z młodzieżą w szkole prowadzonej przez łódzkie salezjanki. Na wstępie s. Maria próbowała uruchomić kurs krawiecki, a następnie średnią szkołę muzyczną dla organistów. Obie te koncepcje spotkały się jednak z odmową ze strony władz, dla których, jak się wydaje, decydujące znaczenie miał fakt, że "Łódź na swym terenie nie posiada już żadnej placówki oświatowo-wychowawczej prowadzonej przez zakony i stwarzanie precedensu do organizowania podobnych nie byłoby wskazane z wielu względów".
Wobec niemożności podjęcia pracy oświatowo-wychowawczej s. Aleksandrowicz musiała znaleźć inne rozwiązanie. Salezjanki zostały zmuszone do zajęcia się pracą chałupniczą (przede wszystkim na rzecz Spółdzielni Krawieckiej "Chałupnik") na terenie różnych parafii. Dołączyły w ten sposób do grona tzw. sióstr parafialnych. Dopiero w 1965 r. udało się utworzyć, za zgodą władz terenowych, krawiecki punkt usługowy lekkiej odzieży damskiej.
Nie oznacza to oczywiście, że skoro salezjanki podjęły inne zadania, doświadczyły wreszcie spokoju ze strony władz. Wręcz przeciwnie, w dalszym ciągu następowały wizytacje, tym razem łódzkiego domu salezjanek. Przeprowadzali je systematycznie (przynajmniej raz na dwa lata) i zgodnie z instrukcjami (Urzędu ds. Wyznań) pracownicy WdsW. Starano się w ten sposób zebrać podstawowe dane statystyczne dotyczące zgromadzenia, które były następnie przesyłane do Urzędu ds. Wyznań w celu późniejszego ich wykorzystania. Oczywiście wizytujący nie mieli łatwego zadania, gdyż udzielające wyjaśnień zakonnice - zapewne zgodnie z zaleceniami siostry Marii - nie chciały podawać nawet podstawowych danych, jak chociażby wykształcenia i nazwisk sióstr przebywających w domu zakonnym. Niedoinformowanie WdsW potwierdza jego korespondencja z Urzędem ds. Wyznań z lat 1968-1972, według której siostra Aleksandrowicz była przełożoną łódzkiego domu salezjanek jeszcze w 1968 r. (w rzeczywistości do 1967 r.), zaś inspektorką od 1969 r. (w rzeczywistości od 1967 r.).
Począwszy od 1959 r., kolejne rozporządzenia i okólniki władz zmierzały do osłabienia pozycji ekonomicznej Kościoła katolickiego, co znalazło swój wyraz w podwyższaniu i nakładaniu nowych obciążeń podatkowych oraz zobowiązaniu do prowadzenia ksiąg inwentarzowych. Realizując polecenie Episkopatu, który zakazał duchowieństwu zakładania takich ksiąg, s. Maria Aleksandrowicz również ich nie zaprowadziła w kierowanej przez siebie wspólnocie zakonnej. Władze odpowiedziały wzmożonymi szykanami finansowymi polegającymi na naliczaniu podatku według własnego uznania oraz nakładaniu kar finansowych. Co najdziwniejsze, podatek został wymierzony z tytułu prowadzonej szkoły, która właśnie w tym roku (1963 r.) została zlikwidowana. Prawdopodobnie kwota naliczonego podatku (22 500 zł) nie została nigdy w całości wyegzekwowana.
Wydział ds. Wyznań w dalszym ciągu próbował złamać opór siostry Aleksandrowicz poprzez wzywanie jej na rozmowy, których zadaniem było podporządkowanie władzom nieugiętej zakonnicy. Do 1967 r. siostra Maria nie stawiała się na takie rozmowy, przy czym nie miało znaczenia, czy otrzymała wezwanie telefoniczne, czy pisemne. Przykładowo w 1964 r. nie tylko, że nie przybyła na pisemne wezwanie WdsW, ale zdecydowała się na nie odpowiedzieć pisemnie. W piśmie z 23 listopada, powołując się na różne artykuły kodeksu postępowania administracyjnego (kpa), uzasadniła, że żądanie osobistego stawienia się w WdsW nie ma podstaw prawnych. Powołała się również na komentarz do kpa, według którego "pogląd, że organy administracji państwowej władne swobodnie czynić wszystko, co uważają za konieczne do osiągnięcia tego, co uznają za swoje zadanie, jest przeżytkiem państwa policyjnego". Na zakończenie oświadczyła, że szanuje prawo, jednak nie może zgodzić się, "by to, co nie jest prawem, przedstawiano mi jako przepisy prawne". Jasno stąd wynika, że bardzo dobrze potrafiła posługiwać się ustawodawstwem polskim w celu obrony łódzkiej wspólnoty zakonnej przed zakusami WdsW, który znalazł w niej godnego przeciwnika.
Tak odważna postawa s. Marii nie pozostała oczywiście bez odpowiedzi ze strony władz administracyjnych i aparatu bezpieczeństwa, które wszelkimi sposobami starały się uprzykrzyć życie niepokornej zakonnicy oraz kierowanemu przez nią łódzkiemu domowi salezjanek. Siostry były niepokojone poprzez wzmożone wizytacje i wspomniane już represje finansowe. Bardziej dotkliwe szykany, co zrozumiałe, spadały na przełożoną łódzkiej wspólnoty - s. Aleksandrowicz. Nie tylko była wzywana na rozmowy do Wydziału ds. Wyznań. W okresie do 1967 r. dwukrotnie starała się o wydanie paszportu w związku z zamiarem wyjazdu do Włoch, jednak każdorazowo spotykała się z odmową ze strony Wydziału Paszportów Komendy Miejskiej MO w Łodzi. Decyzje takie zapadały w ścisłym porozumieniu z Wydziałem ds. Wyznań PRN m. Łodzi (w I instancji) oraz Urzędem ds. Wyznań (w instancji odwoławczej), które zgłaszały swoje zastrzeżenia odnośnie do wyjazdu. Siostra Aleksandrowicz składała następnie odwołanie do Biura Paszportów Ministerstwa Spraw Wewnętrznych w Warszawie, które podtrzymywało decyzję Wydziału Paszportów KM MO w Łodzi. Odbywało się to w ścisłym porozumieniu z Urzędem ds. Wyznań, który każdorazowo kontaktował się w tej sprawie z Wydziałem ds. Wyznań PRN m. Łodzi. W ten sposób uniemożliwiono siostrze Marii wyjazd do Włoch w 1964 i 1967 roku. Płaciła w ten sposób za swoją nieugiętą postawę oraz - jak to ocenił Zygmunt Skwira, kierownik WdsW - "brak lojalności w stosunku do władz państwowych". Pierwszy raz otrzymała paszport dopiero jako inspektor prowincji polskiej salezjanek w 1968 r. w związku z wyjazdem na kapitułę generalną zgromadzenia. Wówczas jednak postępowanie siostry Marii w relacjach z władzami stało się bardziej dyplomatyczne, co oczywiście nie umknęło uwadze ówczesnego kierownika WdsW. Ponieważ była odpowiedzialna za całe zgromadzenie, musiała dbać o pozory. Zaczęła więc stawiać się na wezwania Wydziału ds. Wyznań. Starała się również tłumaczyć niemożność wykonania niektórych zarządzeń, ponieważ "trudno jej podporządkować się jednocześnie zarządzeniom władz kościelnych i państwowych, bo są one jednocześnie sprzeczne". Należy z uznaniem podkreślić, że dla dobra kierowanej przez siebie inspektorii polskiej salezjanek potrafiła zmienić swoje dotychczasowe stanowisko i stosować bardziej elastyczną postawę niż wówczas, kiedy była jedynie przełożoną łódzkiego domu salezjanek. Funkcja przełożonej prowincjalnej salezjanek wymagała bowiem od niej stosowania metod dyplomatycznych.

Dalsze losy
Siostra Maria Aleksandrowicz po objęciu funkcji przełożonej Zgromadzenia Córek Maryi Wspomożycielki w Polsce, którą pełniła w latach 1967-1973, dokonała pewnych zmian w obrębie polskiej inspektorii. Za jej kadencji przeniesiono siedzibę domu inspektorialnego z Łodzi do Wrocławia, gdzie został zorganizowany juniorat (1968 r.), otwarto trzy nowe placówki: w Garbowie, Krakowie oraz Pile. Jako pierwsza polska przełożona prowincjalna po II wojnie światowej uczestniczyła w XV Kapitule Generalnej Specjalnej w Rzymie na przełomie 1968 i 1969 roku. Za jej kadencji odbyły się również pierwsze od wielu lat wizytacje kanoniczne oraz wizyta matki generalnej zgromadzenia Ersylii Canta (1973 r.).
Po zakończeniu kadencji udała się do Garbowa na rekonwalescencję w związku z nasilającą się chorobą. Po rocznym pobycie w tamtejszym domu siostra Maria ponownie znalazła się w Łodzi, gdzie pozostała praktycznie do śmierci. Nie mogła już wówczas w pełni uczestniczyć w życiu wspólnoty. Zmarła 16 sierpnia 1985 r. w warszawskim szpitalu. Została pochowana w Łomiankach.
Jej wieloletnia praca na rzecz Kościoła katolickiego i zgromadzenia na długo pozostanie w pamięci wiernych, sióstr salezjanek oraz hierarchów Kościoła łódzkiego. Jak napisał biskup łódzki Józef Rozwadowski w liście skierowanym do inspektora prowincji warszawskiej salezjanek Teresy Czekały z 19 sierpnia 1985 r., "dla Sióstr była dobrą Matką, zaś jako służebnica pokorna posługiwała Matce - Kościołowi św.".
Krzysztof Kolasa, IPN Łódź
0 Komentarzy ˇ 212 Czytań ˇ Drukuj


Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej




Komentarze - za ich treść redakcja nie odpowiada
Brak komentarzy.
Wyraz swoje zdanie
Dodawanie komentarzy czasowo niedostępne
Oceny
Proszę wybrać swoją ocenę:
Brak ocen.
Wyszukiwarka


Ojciec Profesor Mieczysław Albert Maria Krąpiec OP

Matka Boża z Lourdes


13 MAJA


Matka Boża Fatimska


Cytat
  Stoimy wobec wielkiego dramatu, wobec którego nikt nie może pozostać obojętny. Podmiotem, który z jednej strony stara się wydobyć maksimum korzyści - z drugiej strony zaś tym, który płaci haracz krzywd, poniżeń - jest zawsze człowiek. Fakt, że w bliskim sąsiedztwie upośledzonych egzystują środowiska uprzywilejowane, fakt istnienia krajów wysoko rozwiniętych, które w stopniu nadmiernym gromadzą dobra, których bogactwo staje się nieraz przez nadużycie przyczyną różnych schorzeń - dramat ten jeszcze zaostrza. Jan Paweł II
Szkoły katolickie w Polsce
on


CYKL: Księża niezłomni

Księża niezłomni: Ojciec duchowny częstochowskiej "Solidarności"
Księża niezłomni: W obronie wolności słowa drukowanego
Księża niezłomni: Choć doświadczany, pozostał wierny wyznawanym zasadom
Księża niezłomni: "Nie będzie księdzu łatwo otrzymać paszport..."
Księża niezłomni: Opatrznościowy człowiek na nieludzkie czasy
Księża niezłomni: Nieznany męczennik PRL
Księża niezłomni: Czterdziesty pierwszy męczennik
Księża niezłomni: Oskarżony o wrogą propagandę
Księża niezłomni: Świadek prawdy na "nieludzkiej ziemi"
Księża niezłomni: "Godził w interesy państwa" Ksiądz biskup Stanisław Adamski (1875-1967)
Księża niezłomni: Oskarżony o przyjęcie zrabowanych pieniędzy
Księża niezłomni: Wróg Polski Ludowej
Księża niezłomni: Ofiary barbarzyńskiego napadu sowieckich żołnierzy
Księża niezłomni: "Kłamać nie będę, panowie komuniści" Ksiądz Leopold Pietroszek (1913-1998)
Księża niezłomni: Odmówił współpracy
Księża niezłomni: Ofiara komunistycznych śledczych Ks. Rudolf Adamczyk (1905-1980)
Księża niezłomni: Uwięziony bez oskarżenia i wyroku Ksiądz Wilhelm Kopiec (1917-1998)
Księża niezłomni: "Pomagał zmieniać przemocą ustrój Polski Ludowej"
Księża niezłomni: Sto listów do tygodnika "Polityka"
Księża niezłomni: Kapłaństwo pod pręgierzem komunistów - Ksiądz Antoni Gębka (1895-1979)
Księża niezłomni: Biografia zwyczajna i przyzwoita
Księża niezłomni: Restaurator spalonego kościoła w Lelowie
Księża niezłomni: Nie szukał zaczepki...
Księża niezłomni: Cicha ofiara szykan komunistycznych
Księża niezłomni: Uznany za wroga Polski Ludowej
Księża niezłomni: "Nie chce współpracować, bo chce być zbawiony"
Księża niezłomni: Człowiek z granitu
Księża niezłomni: "Skazany na łaskę nie zasługuje" Ksiądz Leonard Prochownik (1883-1963)
Księża niezłomni: Duszpasterz na ziemiach w 1945 r. odzyskanych
Księża niezłomni: "Dyktatury, rządy, ideologie przemijają, a zostaje tylko Kościół" (cz. 2)
Księża niezłomni: "Dyktatury, rządy, ideologie przemijają, a zostaje tylko Kościół" (cz. 1)
Księża niezłomni: Będę głosił chwałę Matki Bożej do końca swego życia
Księża niezłomni: "Królowo Polski, ratuj nas"
Księża niezłomni: Przeżył czasów wiele. Ksiądz Antoni Jezierski SDB (1913-2008)
Księża niezłomni: Budowniczy kościoła w latach PRL - Ksiądz Władysław Nawrot (1899-1972)
Księża niezłomni: "Usiłował przemocą zmienić ustrój państwa polskiego"
Księża niezłomni: Obrońca chłopskiej własności rolnej
Księża niezłomni: Szedł zawsze drogą wiary i prawdy
Kościół niezłomny: Odmówiła współpracy
Księża niezłomni: Redaktor "Współczesnej Ambony"
Księża niezłomni: Nie podeptał krzyża
Księża niezłomni: Niezłomny w walce o religię w szkole
Księża niezłomni: Kapłan z "agentury imperializmu"
Księża niezłomni: Ofiara dwóch totalitaryzmów
Księża niezłomni: Pod czujnym okiem bezpieki Ksiądz arcybiskup Walenty Dymek (1888-1956)
Księża niezłomni: Dni chwały i cierpienia
Księża niezłomni: "Bójcie się ludzi obojętnych" Ojciec Honoriusz Stanisław Kowalczyk OP (1935-1983)
Księża niezłomni: Pod sztandarem Wspomożycielki Wiernych
Księża niezłomni: Nie za "funty i dolary" pełnił swą posługę...
Księża niezłomni: Zasłużony w ratowaniu Żydów skazanych na zagładę
Księża niezłomni: Ukarany za udział w wojnie z bolszewikami w 1920 roku? Ksiądz Antoni Walocha (1889-1945)
Księża niezłomni: Życie urozmaicone
Księża niezłomni: "Bądź wola Twoja"
Księża niezłomni: Śmiertelna ofiara "nieznanych sprawców"
Księża niezłomni: Świadek Bożego miłosierdzia
Księża niezłomni: Czynieniem dobra podbijał serca wiernych Ks. Dominik Kostial (1899-1974)
Księża niezłomni: Skazany za walkę o niepodległość Polski
Księża niezłomni: Duszpasterz diecezjalny wobec wyzwań czasów PRL Ksiądz biskup Jan Gurda (1920-1993)
Księża niezłomni: Kapłan na trudne czasy
Księża niezłomni Ojciec duchowny kapłanów i wiernych
Księża niezłomni: "Krew męczenników była nasieniem chrześcijan" Ks. Józef Górszczyk (1931-1964)
Księża niezłomni: Kapłan wierny Bogu i Ojczyźnie Ks. Tadeusz Witkoś (1906-1987)
Księża niezłomni: Nauczyciel i wychowawca
Księża niezłomni: Więzień w sprawie "szpiegowskiej" ks. bp. Czesława Kaczmarka Ks. prof. Józef Rybczyk (1912-1983)
Księża niezłomni: Kapelan AK i działacz WiN
Księża niezłomni: Duszpasterz na miarę komunistycznych czasów
Księża niezłomni: Więziony za mówienie prawdy o PRL
Księża niezłomni: Na pograniczu dwóch światów
Księża niezłomni: Więziony w sprawie ks. bp. Czesława Kaczmarka
Księża niezłomni "Zwyczajny" ksiądz
Księża niezłomni: Więziony za "szeptaną propagandę"
Księża niezłomni: Bronił niezależności Kościoła Ksiądz biskup Stanisław Kostka Łukomski (1874-1948)
Księża niezłomni: Wyjątkowy rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
Księża niezłomni: Więzień kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa
Księża niezłomni: W posłudze charytatywnej Kościoła Ks. Marian Łuczyk (1912-1955)
Księża niezłomni: Wychowawca młodzieży, liturgista, patriota Ks. Edward Gielniewski (1893-1963)
Księża niezłomni: Więziony za obronę katechezy w szkole - Ks. Antoni Kowalski (1905-1963)
Księża niezłomni: Więziony za "próbę obalenia władzy ludowej" - Ks. Józef Dąbrowski (1912-1968)
Księża niezłomni: "Kolega" Prymasa Wyszyńskiego - Ks. Jan Wiącek (1900-1973)
Księża niezłomni: Więziony za "szpiegostwo". Ks. Jan Danilewicz (1895-1965)
Księża niezłomni: Oskarżony o działalność antypaństwową Ksiądz Romuald Błaszczakiewicz (1897-1973)
Księża niezłomni: Nazywano go zdrajcą...
Księża niezłomni: Dwukrotny więzień Mokotowa. Ks. Mieczysław Połoska (1896-1981)
Księża niezłomni: Starty dla Boga i Ojczyzny - Ks. Władysław Gurgacz (1914-1949)
Księża niezłomni: Więziony przez sowieckich i polskich komunistów - Ks. Leon Musielak SDB (1910-1998)
Księża niezłomni: Obrońca Chrystusowego krzyża
Księża niezłomni: Świadek prześladowań ks. bp. Czesława Kaczmarka
Księża niezłomni: Wierny Bogu i Stolicy Apostolskiej Błogosławiony biskup Jozafat Kocyłowski (1876-1947)
Księża niezłomni: Kapłan od "gaszenia pożarów" w diecezji - Ks. Marian Cygankiewicz (1913-1986)
Księża niezłomni: W starciu z działaniami UB i MO - Ksiądz hm. Stanisław Kurdybanowski (1914-1981)
Księża niezłomni: Niezłomny franciszkanin Ojciec Wit Nowakowski OFMConv. (1912-2004)
Księża niezłomni: "Prowadzi działalność godzącą w podstawowe interesy PRL"
Księża niezłomni: Aresztowany za to, że był księdzem - Ksiądz Paweł Komborski (1913-1998)
Księża niezłomni: Więzień i duszpasterz więźniów PRL Ksiądz Zbigniew Gadomski (1921-1993)
Księża niezłomni: Męczennik tajemnicy sumienia.Ksiądz Piotr Oborski (1907-1952)
Księża niezłomni: "Pogłębiać waśnie, ustawicznie kompromitować"
Księża niezłomni: Przeszedł czyściec na ziemi
Księża niezłomni: Kapłan wierny Chrystusowi i Ojczyźnie - o. Rufin Franciszek Janusz, bernardyn
Księża niezłomni: Prześladowany za obronę swego biskupa Ks. Henryk Peszko (1910-1988)
Księża niezłomni: Nieugięty wobec zła - Ksiądz biskup Tadeusz Błaszkiewicz
Księża niezłomni: Lubelski Popiełuszko czasów bierutowskich Ks. Jan Szczepański (1890-1948)
Księża niezłomni: Musimy wystąpić w obronie praw narodu
Księża niezłomni Ksiądz Paweł Kontny (1910-1945)- dusz zastrzelony pasterz
Księża niezłomni Ksiądz Roman Zelek (1893-1975)- duszpasterz i społecznik
Księża niezłomni: Ksiądz biskup Szczepan Sobalkowski (1901-1958)
Księża niezłomni: Obrońca świętości rodziny Ksiądz Stanisław Ziółkowski (1904-1946), zastrzelony na ulicy przez funkcjonariusza MO
Księża niezłomni: Opiekun sierot
Księża niezłomni: Cierpiący świadek Chrystusa
Księża niezłomni: Rozmiłowany w Bogu, niestrudzony w służbie człowiekowi
Księża niezłomni: Gdy odwaga kosztowała
Księża niezłomni: Idąc za popędem miłości Ojczyzny
Księża niezłomni: "Jeżeli głoszenie Słowa Bożego jest przestępstwem, będę popełniał je dalej"
Księża niezłomni: Całym sercem służył Bogu i ludziom
Księża niezłomni: Nikomu nie odmawiał posługi
Księża niezłomni: Więziony za obronę dzieci poczętych - Ojciec Krzysztof Kotnis
Księża niezłomni: Ksiądz Zygmunt Kaczyński 1894-1953
Księża niezłomni: Ostatni akord nieznanych sprawców
Księża niezłomni Zawsze oddany Kościołowi - Ks. Stanisław Bogucki (1907-1996)
Księża niezłomni: Nigdy nie okazał strachu
Księża niezłomni: Wierny towarzysz w cierpieniu - Ksiądz arcybiskup Antoni Baraniak
Księża niezłomni: Ciche bohaterstwo - Losy księdza Wita Brzyckiego
Księża niezłomni: Godnie przeżył swój czas
Księża niezłomni: Skazany za gorliwość kapłańską
Księża niezłomni: Idź w stronę przeciwną
Księża niezłomni: Wstępując w ślady Mistrza
Księża niezłomni: Krew kapłańska. Śledztwo i śmierć księdza Józefa Fudalego
Księża niezłomni: Tajemnica śmierci ks. Romana Kotlarza
Księża niezłomni: Za kratami Mokotowa i Wronek
Księża niezłomni: Odważny obrońca Jasnej Góry o. Kajetan Raczyński
Księża niezłomni: Ksiądz Stefan Niedzielak - ostatnia ofiara Katynia
Księża niezłomni: Król Kaszubów
Księża niezłomni: Wierzbicka wojna z biskupem Piotrem Gołębiowskim
Księża niezłomni: Ksiądz Władysław Findysz - niezłomny świadek wiary
Księża niezłomni: Męczeństwo ks. Jerzego Popiełuszki
Księża niezłomni: Heroiczne życie ks. Adolfa Chojnackiego
Księża niezłomni: Odwaga księdza infułata Wojciecha Zinka
Księża niezłomni: Z życia do życia
Księża niezłomni: Ksiądz Kazimierz Jancarz - kapelan "Solidarności"
 
Serwis funkcjonuje dzięki:
www.naszdziennik.pl
Informacje 2006 - 2010


Wybory do sejmu / Biznes Informacje / Blog polityczny
402008 Unikalnych wizyt
P H P - F u s i o n and M a t o n o r . d e
Wielcy zapomniani: Kazimierz Michałowski | Ernest Malinowski | Zofia Kossak-Szczucka | Jan Matejko
Władysław Mickiewicz | Wacław Gasiorowski | Kornel Makuszyński | Aleksander Fredro
Ksiadz Prymas Jan Łaski | Ksiadz Prymas Jan Paweł Woronicz | Ks. abp metropolita Eugeniusz Baziak
Ksiadz arcybiskup metropolita Bolesław Twardowski | Ksiadz kapelan Jan Leon Ziółkowski
Jan Kasprowicz | Leopold Staff | Ferdynand Goetel | Jan Szczepanik | Ludwik Kubala | Mieczysław Gębarowicz
Wojciech Kętrzyński | Władysław Bełza | Artur Grottger | Antoni Małecki | Eugeniusz Romer | Jan Nepomucen Kamiński
Marian Hemar | Karol Szajnocha | Julian i Alfred Zachariewiczowie | Rudolf Weigl | Stefan Banach | Kornel Ujejski
Wincenty Pol | Witold Szolginia | Artur Oppman | Karolina Lanckorońska | Henryk Arctowski | Aleksander Kamiński


Wymiana Banerów Stron Chrzescijańskich Komputery