Homilia księdza arcybiskupa Józefa Michalika, metropolity przemyskiego, przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, wygłoszona w Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Pańskiej w Przemyślu, 22 maja 2008 r.
Słyszeliśmy przed chwilą w Ewangelii o zatroskaniu Pana Jezusa o tych, którzy za Nim idą i są głodni. Bóg jest naszym Ojcem, nieustannie troszczy się o człowieka. Tamci słuchacze może nawet nie zdawali sobie sprawy, że Jezus o nich pamięta, że o nich myśli. Podobnie my niejednokrotnie w naszym życiu posądzamy Pana Boga, że się wycofał z życia. Nie! Także wtedy, kiedy człowiek zbuntował się i obraził Boga, i wyglądało, że wypędzeni z raju rodzice i ich potomstwo będzie skazane na wiekuiste odrzucenie, przychodzi Zbawiciel. Bo Bóg, wymierzając sprawiedliwość, wymierza sprawiedliwość miłości. Czeka na człowieka, jest nim zainteresowany. Nasze dzisiejsze święto, kiedy wychodzimy z Jezusem na ulice i place naszych miast, jest wyrazem przekonania płynącego z wiary, że Bóg ma prawo do obecności w świecie, że Bóg ma prawo do człowieka, i że my jako ludzie wyznający Jezusa mamy prawo do tego, żebyśmy byli obecni razem z Nim na ulicach naszych miast i wiosek, w zakładach pracy i w parlamencie, przy uchwalaniu ustaw, w sytuacjach, które niejednokrotnie powodują znaki zapytania albo próbują być ścieżką do przemycenia własnych interesów.
Jaki jest sens życia chrześcijanina?
Etyka, moralność, Boże prawo nie mogą być odłączone od żadnej sytuacji życiowej. Zanim wyszliśmy z manifestacją wiary w procesji, przygotowaliśmy się do tego zewnętrznego świadectwa modlitwą, medytacją, przyjęciem Chrystusa do serc. Zanim Jezus ustanowił Eucharystię, długo przygotowywał uczniów do tego nadzwyczajnego wydarzenia, jakim jest Jego obecność sakramentalna między nami, obecność w Kościele. Odtąd nikt z nas nie jest pozbawiony głosu Kościoła, który na sposób ludzki mówi o grzechu, o prawdzie, o sprawiedliwości, ale woła i przekonuje o miłosierdziu Bożym.
Warto korzystać z zachęty Jezusa do odszukiwania Chleba Jego Ciała, które jest pożywieniem, chlebem życia, jest obietnicą i pragnieniem przekazania nowego spojrzenia na życie, ale i nowego Życia. Inaczej żyje człowiek, który ma utkwioną myśl, serce, oczy w nadprzyrodzoność, w transcendencję, w nieskończoność, która jest naszym przeznaczeniem. Inaczej żyje człowiek wpatrzony tylko w opancerzone drzwi swego domu bądź w konto, które mu rośnie albo się rozpływa. Jeśli się odsuniemy od Pana Boga, jeśli się odsunie etykę, moralność, co pozostaje? Pozostaje rachunek własny, egoizm, który nie rozwija, a wprost dusi człowieka. Jesteśmy niejednokrotnie świadkami utraconego sensu życia, a jest bardzo ważne, aby człowiek w każdej sytuacji życiowej widział sens swojego życia.
Jaki jest sens życia chrześcijanina? Padnie tu bardzo wymagające słowo. Mamy stawać się tak, jak On, który nas do końca umiłował. Pozostał z nami aż do końca świata, zaufał człowiekowi, niezależnie od naszej kondycji, czy będziemy dobrzy, święci, czy grzeszni. On chce z nami pozostać i pozostaje, jest wierny człowiekowi, chce, żebyśmy umierali sobie, tak jak On żył dla nas. Chrześcijanin ma się powoli stawać Chrystusem, ma przejmować Jego sposób myślenia, ma przejmować Jego sposób postępowania. Właściwie można by powiedzieć, że przez wiarę jesteśmy powołani do tego, żebyśmy na nowo naszym życiem napisali Ewangelię, żeby każdy z nas na nowo napisał swoim słowem, życiem w rodzinie, w otoczeniu - Ewangelię. Ewangelię, która każe zachować Dziesięcioro Przykazań, która każe kochać Boga i drugiego człowieka w Bogu, kochać nieprzyjaciół, nie tylko aż do przebaczenia, ale aż do dania serca, aż do oddania życia, nawet mimo win naszego nieprzyjaciela czy tego, kto nas skrzywdził. Myślę, że dzisiaj trzeba bardzo głośno mówić o Bogu, żebyśmy poczuli, że Chrystus to mój Bóg, który za mnie umarł, dla mnie pozostał w Kościele, a na ołtarzu za mnie się oddaje. To jest mój Zbawiciel.
Chrystus żyje w Kościele, a więc trzeba, żebyśmy rozumieli, że Kościół to jest mój Kościół. To nie jest coś dodanego do wiary, to nie jest coś narzuconego, coś, co może być mi obojętne. Nie! To jest mój Kościół. My wszyscy, jak tu jesteśmy, jesteśmy jedno z Chrystusem. Jesteśmy żywym organizmem. To jest żywy Kościół. Mamy się troszczyć o siebie wzajemnie, mamy troszczyć się o nasze kościoły jako miejsca modlitwy, czyli spotkania z Bogiem, szczególnie w znakach sakramentalnych. Nowy plac pod kościół czy pod cmentarz to nie jest sprawa tego czy owego proboszcza. To jest sprawa nasza. To jest sprawa moja, każdego ochrzczonego. Dzisiaj w tym zagonieniu finansowym nie można o tym zapomnieć. To jest obowiązek, nie tylko biskupa i proboszcza, ale także rady miejskiej czy gminnej. To jest obowiązek państwa, które powinno uszanować prawa wierzących obywateli do obecności na tej ziemi. Inaczej będziemy budować państwo przemocy, państwo ideologii finansowej, narzuconej sumieniom wolnych ludzi. A doświadczenie historyczne mówi, że każda ideologia łamiąca sumienia nie działa na rzecz człowieka. Jest budowaniem nieszczęścia dla ludzi. Trzeba się liczyć nie tylko z drugim człowiekiem, nie tylko uwzględniać interesy grupy czy partii, ale trzeba liczyć się z Bogiem. Papież Benedykt XVI często mówi o "zmęczonym chrześcijaństwie" dzisiaj. Mówi, że dzisiaj w wielu krajach na Zachodzie, a i może do nas dochodzi wrażenie zmęczonego chrześcijaństwa, że nam się nie bardzo chce być dynamicznymi, żywymi chrześcijanami. I trzeba ożywiać ten nasz szary pragmatyzm duszpasterstwa codziennego, trzeba ożywiać pragnienia zrealizowania czegoś większego.
Kościołowi, Polsce, rodzinom naszym potrzeba wielkiej idei, potrzeba motywacji głębszej, która uczyni naszą wiarę wymagającą i bardziej żywą, która powie, że warto wierzyć, że wierzący człowiek nigdy nie jest sam, ma przynajmniej o jedną, niepodważalną, wielką szansę więcej, żeby zwyciężać trudności. I nie trzeba się tych trudności bać. One, jeśli będą przeżyte w jedności z Chrystusem, pozwolą nam rozwinąć nasze człowieczeństwo.
Polsce, Kościołowi w Polsce, ale i w świecie, i Narodowi naszemu, i Europie potrzeba dzisiaj bardzo pilnie wielkiej idei, potrzeba mocnej i głębokiej wiary. Kto ją zaniesie? Przyjdzie nowy prorok? Przyjdzie nowy Jan Paweł II? Przyjdzie Benedykt XVI do każdego domu?
Każdy z nas musi poczuć, że przyszedł czas nowego siania i żniwobrania, że za Ewangelię, za Chrystusa, za Jego mękę ja także jestem odpowiedzialny.
Świat idzie swoimi drogami
Niedawno, parę dni temu, gazety podały, nawet te liberalne, że w krajach Unii Europejskiej co 27 sekund następuje aborcja - zabicie niewinnego człowieka, to jest 3200 aborcji dziennie, że rodziny coraz częściej się rozpadają, że rozpada się już średnio 1/3 małżeństw w Europie, czyli co trzecie małżeństwo, że jest więcej emerytów niż urodzonych dzieci, że w świecie małe kraje są marginalizowane, ba! uciskane. Przecież pamiętamy, jak niedawno na oczach świata została zbombardowana mała Serbia, o czym prasa milczy.
Wielkie mocarstwa mają wielkie potencjały prasy, telewizji, środków przekazu, ale człowiek ma wolną wolę i rozum. Trzeba być krytycznym, słuchać swoim uchem i patrzeć swoim chrześcijańskim wzrokiem. I trzeba reagować, demaskować kłamstwo, żeby nie zrobiło krzywdy tobie, twoim dzieciom, całemu Narodowi. To nie ropa naftowa, nie finansowe rozliczenia mają budować przyszłość świata, to sumienie człowieka ją zbuduje albo zaprzepaści szansę. Popatrzmy na nasze życie. Gazety podały niedawno taką statystykę, że Polacy masowo donoszą na siebie. Wynik z danych policji, ZUS, urzędów skarbowych jest taki, że 90 procent donosów to anonimy i to niezgodne z prawdą. Reagować na zło trzeba, ale w godny sposób. Gdzie jest odwaga chrześcijańska? Gdzie jest uczciwość i życie w prawdzie, domagające się, aby nigdy nie mówić kłamstwa? Jeśli się dzieje coś złego, trzeba zwrócić uwagę najpierw temu, kto grzeszy, potem może z kimś mu zwrócić uwagę, a potem powiedzieć przełożonym, ale informację należy podpisać. Anonim się wrzuca do kosza. Trzeba dzisiaj na to zwracać uwagę, iż potrzebna jest odwaga obrony prawdy i odwaga obrony ludzi oczernianych i krzywdzonych.
Dostałem wezwanie do sądu, ponieważ pewien ksiądz został oskarżony o przestępstwo i dlatego od razu jakaś międzynarodowa rada adwokacka występuje, żeby wyłudzać pieniądze od kurii jako rekompensatę krzywd wyrządzonych przez tego księdza. To oczywiście splot międzynarodowej przemocy prawnej, która przychodzi także do Polski. Dwa tygodnie przed tymi tragicznymi wydarzeniami byłem w tej parafii na wizytacji i nie było zastrzeżeń wobec księdza, potem stawiają go pod sąd. Czy winny? Trzeba sprawdzić. Jeśli winny, musi ponieść odpowiedzialność, ale on jest dorosły. Każdy człowiek jest słaby i grzeszny - i ksiądz, i biskup, i prezydent, i każdy człowiek ma się z czego spowiadać, ale musi być to rozeznanie sumienia zgodne z prawdą. Widać tu wyraźne działanie międzynarodówki wrogiej Kościołowi
Lustracja. Ciągle na nowo odgrzewa się temat lustracji księży, biskupów. Dobrze by było, żeby jeszcze jakiegoś kardynała - na szczęście nie można znaleźć, ale trzeba poszukać, może się znajdzie - oskarżać. Jak się zaczęło mówić o lustracji dla wszystkich, że biskupi nie boją się lustracji, że są za tym, żeby zajrzeć do akt, zobaczyć, kto jakim był, gdzie miał moment słabości, ale trzeba sięgnąć także do tych, którzy ich zmuszali, nachodzili, którzy ich sumienie gwałcili, którzy manipulowali informacjami o nich. Wtedy się temat zamyka. Okazuje się, iż jeśli chodzi o dziennikarzy, nie wolno ich lustrować, profesorów, rektorów uczelni nie wolno, polityków także nie wolno. Więc gdzie jest ta wola uporządkowania tego świata według etyki i moralności? Myślę, że musimy mieć oczy otwarte i stwierdzić, że to nie jest przypadek, nie chęć jednego człowieka, który chce lansować małżeństwa między jedną płcią, handel w niedziele czy wychowanie bez zasad. Ale jest to zorganizowany wysiłek, żeby wprowadzić nieporządek w świecie, wyeliminować tych, którzy stoją na straży zdrowej moralności, a pierwszym jest przecież Chrystus. Jest nim także z mianowania Chrystusa Kościół i dlatego jest niewygodny. Można by snuć te refleksje, ale zostawmy negatywy. Trzeba, żebyśmy mieli otwarte oczy i odwagę do przezwyciężania trudności, tak jak dał nam tego przykład nasz Zbawiciel. Trzeba zachować wierność prawdzie, bo On jest Prawdą, a krzyż, czyli nawet odrzucenie, nawet śmierć prowadzi do zwycięstwa. Chrześcijanin uczy się zwyciężać dalekowzrocznie.
Pora, aby uświadomić sobie naszą odpowiedzialność
Nie wszystko jest złe. Są i pozytywne sprawy w naszym Narodzie. Wprawdzie ateizm, sekularyzm, usuwanie znaków religijnych, tradycji, patriotyzmu trwa w Polsce i trzeba to ujawniać, aby się móc zabezpieczyć. Chociażby ostatni pomysł: czytam w gazetach, że należy usunąć ze szkół średnich książki o patriotyzmie, bo Sienkiewicz i zachęcanie do pracy, do wysiłku, bo chwała chrześcijan pokazana w "Quo vadis", książce nagrodzonej Nagrodą Nobla, nie pasuje dzisiaj do tego nowoczesnego rzekomo świata. Bo "Ogniem i mieczem" czy inne książki Sienkiewicza, czy poezje Słowackiego nie pasują, bo promują patriotyzm, czyli miłość Ojczyzny. Stanowią zachętę do poświęcenia się dla dobra wspólnego. Trzeba więc to usunąć ze szkolnych lektur.
Oto pora, aby uświadomić sobie naszą odpowiedzialność i zabierać głos, powiedzieć, że my jednak nie chcemy takiego świata odartego z wartości duchowych. Nie chcemy takiej szkoły, która uczy liczyć pieniądze, a nie uczy zbierać dobrych czynów, miłości do Boga, ludzi, Ojczyzny. Widzimy dzisiaj różne dziwne aspiracje prasowe, chociażby próby obsądzania biskupów przez dziennikarzy. Przecież to skandal! Nigdzie tak nie ma, żeby wtrącano się do tego, kto ma być biskupem w Warszawie czy Gdańsku. Do czego doszliśmy? W katolickim Narodzie niewierzący dziennikarz, któremu ktoś dyktuje z Paryża albo z Londynu, albo z Nowego Jorku, będzie dyktował, kto ma być Pasterzem owiec?!
Kościół ma metody sprawdzone, będące wyrazem troski o wiarę, i zanim się biskupa mianuje, nuncjatura sprawdza kilkadziesiąt osób. Ale ta niezależność Kościoła niepokoi przedstawicieli nowoczesnego sekularyzmu w świecie, czyli liberalizmu etycznego.
Myślę, że warto dostrzec też pozytywy naszego życia społecznego i powiedzieć, że nie wszystko jest stracone, przeciwnie, widzimy budzący się na naszych oczach dynamizm życia. Proszę zobaczyć zaangażowanie prostych ludzi w inicjatywy charytatywne, są tygodniki katolickie. Warto i trzeba czytać "Niedzielę", "Miłujcie się", "Gościa Niedzielnego" czy "Nasz Dziennik". Są liczne gazetki parafialne, które mobilizują lokalne redakcje i budzą zainteresowanie życiem według zasad etyki. Jest Telewizja Trwam, na szczęście jest Radio Maryja, które promuje modlitwę i budzi odpowiedzialność obywatelską w szerokim gronie ludzi. To Radio informuje i formuje umysły i sumienia. Widzimy, że w tych wszystkich różnych współczesnych zmaganiach jest i dla nich miejsce, i trzeba, żeby było dla nich miejsce.
Jest dużo otwartej na wiarę i pracę społeczną młodzieży. Weźmy pod uwagę pomijane przez lokalną prasę świadectwo młodzieży w Krośnie na Dniu Młodych albo świadectwo nasze dzisiejsze w ten ulewny deszcz, że jesteśmy tu przy Chrystusie, z Chrystusem w Kościele i że wytrwamy z Nim aż do końca, do śmierci, bo wiara jest mocnym fundamentem - Chrystusa i nas, zjednoczonych z Nim, nikt nie przemoże.
Dlatego nie bójmy się trudności, nie bójmy się czasów nowych. Te nowe czasy trzeba przyjąć i tworzyć z odwagą, trzeba dobro współtworzyć z Bogiem i ludźmi. W tych nowych czasach warto sobie więcej pomagać, w drugim człowieku szukać i widzieć życzliwego przyjaciela, sojusznika dobrej sprawy i pomóc mu być dobrym. Są dziesiątki możliwości, są nowe ruchy, stowarzyszenia. Jest Akcja Katolicka, KSM, fokolaryni, charyzmatycy, neokatechumenat, jest wiele innych stowarzyszeń pomagających ludziom świeckim, aby sami pogłębiali wiarę, sami się gromadzili wokół ich kapłana i brali odpowiedzialność za wiarę. To jest ta wielka, nowa perspektywa, która pozwala tworzyć dzieła trwałe, nieprzemijające, pozwala być ludźmi nowej mocy dzięki bliskości Chrystusa, który nas wspiera nawet w słabości. Oto nowe motywy i źródła nowych sił do zwycięstwa na sobą, nad światem i nad szatanem. Amen.
Śródtytuły pochodzą od redakcji.
|