Homilia JE księdza biskupa Antoniego Pacyfika Dydycza wygłoszona z okazji nadania imienia księdza biskupa Franciszka Jaczewskiego szkole w Górkach Grubakach, par. Korytnica
W czasie wielkanocnym czytane są Dzieje Apostolskie (Dz 13, 13-25), które ukazują nam, jak Orędzie Chrystusowe przedziera się przez ludzkie serca i umysły, przez bariery administracyjne i opory cywilizacyjne czy też kulturowe. Wiele z tych miejscowości, których nazwy słyszeliśmy przed chwilą, już nie istnieje. Wędrówki ludów, przemieszczenia się całych plemion i narodów zrobiły swoje. A jednak staramy się owe miasta gdzieś osadzać, aby lepiej rozumieć trud zasiewu i pielęgnacji wzrostu Słowa Bożego.
Nawet obecnie w dziele tym spotykamy się z licznymi trudnościami. Wydaje się to być dziwne, przecież chrześcijaństwo w naszej rzeczywistości jest tak mocno zrośnięte z całą przeszłością i z myśleniem o dzisiaj oraz planowaniem przyszłości. Jest ono twórczo obecne w kulturze i łagodząco daje o sobie znać w ustawodawstwie.
A mimo to od czasu do czasu docierają do nas sygnały, to z gazet, to z radia czy telewizji, względnie za pośrednictwem internetu; sygnały świadczące o wrogości w stosunku do nauki Jezusa Chrystusa, o niechęci do Kościoła. Nie powinno nas to przerażać. Jest to bowiem znak, że wiara w Chrystusa jest wciąż czymś żywym, wartościowym i niezbędnym, i że stale należy troszczyć się o jej obecność i rozwój w naszym życiu.
Z tego to względu możemy powiedzieć, że Dzieje Apostolskie mają swój dalszy ciąg i że w ciągu wieków biorą w nim udział ludzie nam znajomi, a za dni obecnych my jesteśmy autorami różnorakich wydarzeń, wpisanych w plany zbawcze. Miejsce Pafos, Perge i Antiochii zajmują Górki Grubaki, Korytnica, Węgrów czy też Drohiczyn. Rolę zaś Pawła wypełnia ksiądz prałat i ksiądz Robert. Natomiast w miejsce Saula i Dawida możemy i chcemy postawić księdza biskupa Franciszka Jaczewskiego.
Pan Bóg znalazł w nim człowieka wedle swojego planu
Święty Paweł, dzieląc się swoją wiedzą o czasach Starego Testamentu, nie omieszkał odwołać się do historii Narodu Wybranego i nieco więcej uwagi poświęcić królowi Dawidowi, zaznaczając, że sam Pan dał o nim świadectwo w słowach: "Znalazłem Dawida, syna Jessego, człowieka po mojej myśli, który we wszystkim wypełni moją wolę". I tak się stało również w odniesieniu do przyszłego patrona tutejszej szkoły. Pan Bóg wybrał tę wieś, kogoś spośród waszych praojców, wiedząc dobrze, że może na niego liczyć, że nie zawiedzie, że spełni pokładane nadzieje.
I Bogu niech będą dzięki za ten wybór, gdyż wszystko się spełniło. A Pan Bóg nie patrzy na wielkość państw, na bogactwo narodów, na osobiste zdolności czy talenty. Pan Bóg szuka kogoś, kto zechce pójść za Jego głosem, kto zechce pełnić misję św. Jana Chrzciciela, aby wreszcie mógł przyjść "Ten" (J 13, 16-20), któremu prorok znad Jordanu nie był godny rozwiązać sandałów.
Takiej misji podjął się ksiądz biskup Franciszek Jaczewski.
Kim więc był patron tutejszej szkoły?
Ksiądz biskup Franciszek Jaczewski urodził się 9 maja 1832 roku w Górkach Grubakach, a jak zaznacza Katolicka Encyklopedia, wydawana przez KUL, było to na Podlasiu. My wiemy, że i Mazowsze może się do niego przyznawać. Nie jesteśmy skąpi, a dzisiejszy bohater był tak wspaniałym człowiekiem, że jego wielkości starczy nie tylko dla jednego czy drugiego regionu, ale dla całej Polski i dla całego Kościoła.
Przychodzi na świat w czasie Powstania Listopadowego. Gdzieś jeszcze trwały potyczki, ginęli ludzie. Wielu już zsyłano na Sybir, inni uciekali na zachód. Ale wieś polska miała i ma to do siebie, że we wszystkich wydarzeniach uczestnicząc całym sercem, nie zapomina o potrzebie stania na straży życia. Ono jest najważniejsze. O życiu nie można zapomnieć.
Uczył się w różnych szkołach. Nie była to taka łatwa sprawa, ale i z tym poradzili sobie jego rodzice. Mieli przecież herb Leliwa. A znak ten przypominał o godności, o rycerstwie, a zwłaszcza o tym, aby "nie kłaniać się okolicznościom", jak to napisze Cyprian Kamil Norwid, niemal tutejszy sąsiad z urodzenia i latami życia także bliski. A wiarą w Boga, więzią z Kościołem i miłością Polski jeszcze bliższy.
Wyższe seminarium duchowne znalazł w roku 1850 w Janowie Podlaskim. Jechał przez Drohiczyn, bo innej drogi wtedy nie było. Teraz miałby krócej, bo do Drohiczyna to połowa odległości. Przez cztery lata studiował w Akademii Duchownej w Warszawie. W 1855 roku przyjął święcenia kapłańskie. Pierwszy wikariat wypadł mu w Sokołowie Podlaskim, niemal u siebie. Natomiast już od 1857 roku z nominacji ks. bp. Beniamina Szymańskiego zostaje wicerektorem seminarium janowskiego i profesorem Pisma Świętego oraz teologii moralnej. Lata Powstania Styczniowego przeżywa u boku biskupa, w seminarium janowskim. Straszne były to czasy. Ksiądz Franciszek Jaczewski był rówieśnikiem ks. gen. Stanisława Brzóski, urodzonego w tym samym roku, ale wyświęconego nieco później, gdyż dopiero w roku 1858, za czasu pobytu naszego ziomka w Janowie, ale to z tego względu, że przez jakiś czas ostatni dowódca Powstania Styczniowego studiował na Uniwersytecie Kijowskim.
Wieść o aresztowaniu ks. Stanisława Brzóski, o jego procesie i powieszeniu - była przyjmowana w Janowie Podlaskim z bólem i trwogą. Trzeba było jednak trwać. Nadszedł wreszcie czas likwidacji diecezji przez zaborcę, deportacji schorowanego biskupa. I to wszystko działo się na oczach przyszłego następcy.
Lubelskie posługiwanie
Diecezję janowską, czyli podlaską, rząd carski zniósł w 1867 roku, a jej terytorium zostało włączone do diecezji lubelskiej. Ksiądz Franciszek Jaczewski opuszcza Janów Podlaski i otrzymuje nominację na rektora Wyższego Seminarium Duchownego w Lublinie. Funkcję tę pełni przez trzy lata, potem zostaje przeniesiony na probostwo w Stoczku Łukowskim. A po trzynastoletnim kierowaniu nim wraca do Lublina na poprzednie stanowisko. W roku 1885 otrzymuje godność kanonika katedralnego w Lublinie. W krótkim czasie kapituła wybiera go wikariuszem kapitulnym po śmierci ks. biskupa Kazimierza Józefa Wnorowskiego (zm. 1885), a także administratorem diecezji. Aż w roku 1889 otrzyma nominację Stolicy Apostolskiej na pasterza diecezji lubelskiej. I tak stał się następcą nie tylko biskupa lubelskiego, ale i janowskiego, czyli podlaskiego. Pracy będzie miał dużo. Jednak się nie zniechęca. Z całym poświęceniem oddaje się tej nowej misji. Odwiedza liczne parafie, udziela sakramentu bierzmowania, konsekruje kościoły. Pamięta o nauce i kulturze.
Opracował księgi liturgiczne, a więc: Nabożeństwo parafialne, Nieszpory na niedziele i powszechniejsze uroczystości z brewiarza rzymskiego, Katechizm parafialny rzymskokatolicki i wiele innych. Starał się na różne sposoby pomagać unitom, którzy rozkazem carskim zostali włączeni do cerkwi prawosławnej. A gdy carat wydał ukaz tolerancyjny, do Kościoła katolickiego włączył około 2 tys. dawnych unitów, którzy pozostawili narzucone im prawosławie.
Bronił prawa do używania języka polskiego w kościołach. Przeciwstawiał się wszelkim formom rusyfikacji. W czasie strajków szkolnych w 1902 i 1905 roku stanął po stronie polskich dzieci i polskiej młodzieży. W latach swego pasterskiego posługiwania musiał stawić czoło mariawickiej herezji, która zwłaszcza na terenach dawnej diecezji janowskiej, czyli podlaskiej, dawała się we znaki.
Odszedł z tego świata, podobnie jak Papież św. Pius X, w przededniu wybuchu pierwszej wojny światowej, 23 lipca 1914 roku. Jego pogrzeb był wielkim wyznaniem wiary przez tysiące uczestników przybyłych z Podlasia i Lubelszczyzny.
Biskupa Franciszka Jaczewskiego przesłanie na dziś
Ksiądz biskup Franciszek Jaczewski pamiętał stale o miejscu swego pochodzenia i dlatego ufundował szkołę powszechną, jak wówczas nazywano szkoły podstawowe. A dzisiaj, stając się patronem tutejszej Alma Mater, jakby pragnie kontynuować swoją misję wychowawcy i nauczyciela.
Zresztą, będąc znawcą Pisma Świętego, często w swoim życiu odwoływał się do tekstów biblijnych. Dobrze też zapamiętał słowa Pana Jezusa przytoczone w dzisiejszym czytaniu: "Sługa nie jest większy od swego pana ani wysłannik od tego, który go posłał. Wiedząc to, będziecie błogosławieni, gdy według tego postępować będziecie" (J 13, 16-20).
Biskup Franciszek Jaczewski całym swoim życiem i działalnością był wiernym Temu, który go posłał. A dzięki takiej postawie jego dziedzictwo okazuje się nawet po latach wielkim błogosławieństwem. To błogosławieństwo niech też towarzyszy kolejnym pokoleniom uczniów szkoły jego imienia, aby Pan Bóg nie miał trudności w odnajdywaniu tych, którzy jak Dawid będą pełnić Bożą wolę, a jak św. Jan Chrzciciel prowadzić do Jezusa Chrystusa, naszego Pana i Odkupiciela, ofiarującego nam wolność, pełny rozwój człowieczeństwa i zbawienie!
|