Lipnica Murowana zwana jest przez turystów "miasteczkiem świętych, zabytków i palm". Tu znajduje się dwór rodziny Ledóchowskich, gdzie mieszkały bł. Maria Teresa Ledóchowska i św. Urszula Ledóchowska. W ubiegłym roku kanonizowany został Szymon z Lipnicy, gorliwy zakonnik. Dlaczego Lipnica nazywana jest także "miasteczkiem palm"? Na to pytanie chyba każdy zna odpowiedź. Od pięćdziesięciu lat organizowany jest Konkurs Lipnickich Palm i Rękodzieła Artystycznego im. Józefa Piotrowskiego. Najwyższe palmy wykonywane przez twórców ludowych sięgają ponad 30 metrów...
- W moim domu rodzinnym zawsze pielęgnowana była tradycja robienia palm na Niedzielę Palmową. Już jako dziecko uczestniczyłem w konkursie palm drobniejszych, potem rosły razem ze mną - opowiada z uśmiechem Andrzej Leszczyński, wielokrotny zwycięzca. Jak wspomina, na początku lat 90., aby wygrać konkurs, wystarczyło zrobić palmę wysoką na 18,5 m. Przez kilka lat pan Andrzej rywalizował z Józefem Rysakiem. Dzięki konkurencji z roku na rok wznoszono coraz wyższe palmy. Przez blisko 15 lat nie udało się jednak pobić rekordu 22,5 m zdobytego przez Karola Szota. Andrzej Leszczyński pokonał go o metr w 1998 roku; kolejna palma sięgnęła 25 m, w 2000 roku - 26,5 m, a przed trzema laty - 27, 30 metra.
- To jest pasja, która wiąże się z bardzo konkretnymi przeżyciami, z okresem Wielkiego Tygodnia i Wielkanocy. Do konkursu podchodzę bardzo poważnie. Wykonując palmę na chwałę Pana Boga, cieszę się, gdy przy okazji zachwyca ludzkie oko - zaznacza Andrzej Leszczyński. - Chciałbym bardzo, aby w tym roku moja palma miała ponad 30 metrów, może mi się uda - dodaje.
Z sercem
Rok 2006 i 2007 w kategorii najwyższych palm należał do Zbigniewa Urbańskiego.
- W 1985 roku, mając 14 lat, zrobiłem palmę o wysokości 7 metrów. Przez kolejne lata, ze względu na brak czasu, nie przystępowałem do konkursu. Później zaczęła mnie fascynować wysokość palm. Teraz od ośmiu lat systematycznie biorę udział w konkursie. Na rencie mam dużo wolnego czasu - mówi Zbigniew Urbański. W 2000 roku palma jego autorstwa miała 10 m wysokości, wtedy postanowił, że co roku zrobi wyższą o 4 metry. W 2006 roku wzniosła się już na 30,13 m, a w 2007 roku - 30,68 metra. Nie ukrywa, że zawsze chciał zrobić takiego giganta.
Palmy wykonuje się na chwałę Bożą. - Gdyby nie Niedziela Palmowa obchodzona na pamiątkę wjazdu Pana Jezusa do Jerozolimy, nie byłoby konkursu lipnickich palm - przypomina Zbigniew Urbański. Nie wszystkie - z uwagi na ich rozmiary - można wnieść do świątyni. Dlatego rynek lipnicki, na którym wznosi się pomnik kanonizowanego w zeszłym roku św. Szymona, w Niedzielę Palmową staje się jakby przykościelnym placem, gdzie odbywa się obrzęd poświęcenia palm.
I choć Zbigniew Urbański zapowiadał, że w tym roku nie przystąpi do konkursu, zmienił zdanie. Stwierdza jednak, że tegoroczna palma będzie chyba ostatnia tak wysoka. - Zdrowie mi nie pozwala, chyba sobie już dam spokój - mówi. Ale zaraz dodaje, jakby odwołując wcześniejsze pesymistyczne zapowiedzi, że chciałby pobić jeszcze rekord wieży kościoła parafialnego - 39,80 metra. Nie chce zdradzić, jak wysokie jest tegoroczne dzieło. - Będzie miało grubo ponad 30 metrów, ale ile, nie powiem, rekord będzie, jeżeli uda się ją postawić. Jeśli się złamie, będzie to tylko próba pobicia rekordu - zapowiada.
Długi proces
Materiał na palmę trzeba przygotować odpowiednio wcześniej. O tyczce najlepiej pomyśleć na rok przed konkursem, jeżeli oczywiście ktoś jest zdecydowany do niego przystąpić. - Przez cały rok zbiera się materiały, które służą do wykonania palmy. Podstawą jest drewniana tyczka, bardzo dobrze wysuszona. Wykorzystuje się gatunki drzew w miarę lekkich i wytrzymałych, może to być jodła, świerk, modrzew, rzadziej sosna - wyjaśnia Andrzej Leszczyński. Do przyozdobienia palm służą m.in. kwiaty z bibuły, na 30-metrową palmę potrzeba ich nawet 600. W wykonanie zaangażowana jest rodzina i znajomi.
Jak zauważa Zbigniew Urbański, waga ponad 30-metrowego giganta może sięgać nawet 300 kg, w tym sama wiklina waży około 200 kg, a tyczka - 100 kilogramów. Przygotowanie tyczki, struganie, wymalowanie, zajmuje około tygodnia. Poszczególne elementy muszą być łączone metalową rurką. Podobnie wyszukanie, ścięcie, selekcja właściwej jednorocznej wikliny, zajmuje około tygodnia. Trzeba także pamiętać, że do wiązania trzeba użyć wikliny z czerwoną szypułką, wtedy jest jak sznurek, i nie pęka. Na ułożenie wikliny potrzeba około 10 dni po 10 godzin. Kolejny etap to strojenie palmy. Kwiaty przytwierdza się nad wiązaniem, tak aby było ono widoczne. Między kwiatkami umieszcza się gałązki bukszpanu, a na szczycie wiechę ze stawowej trawy. Wykonanie całej palmy w sumie zajmuje około miesiąca.
Kolejna trudna sprawa to transport palmy. Taką ponad 30-metrową musi nieść kilku, a nawet kilkunastu dorosłych mężczyzn, ustaloną wcześniej trasą. Trzeba mieć także sposób na postawienie giganta i ludzi, którzy wiedzą, jak to robić. To chwila niezwykle emocjonująca. Olbrzymy stawiane są przy drzewach, muszą być do nich przywiązane. Dla porównania: drzewo rosnące w lesie o takiej wysokości ma średnicę 50 cm, a palma jedynie tyle, by móc objąć ją rękami. Mniejsze dzieła, te do 18 metrów, ustawiane są wokół pomnika św. Szymona.
Szczególna ozdoba
W 1958 roku lipnicki poeta Józef Piotrowski ogłosił I konkurs palm na Niedzielę Palmową. Celem konkursu było wyłonienie największej palmy, jak również zachęcenie mieszkańców okolicznych wiosek, by utrzymywali tradycję swoich przodków. W tym roku konkurs odbędzie się już po raz 50. Od wielu lat cieszy się ogromnym zainteresowaniem. Przedsięwzięcie to wzbogacone jest wydarzeniami towarzyszącymi: kiermaszem rękodzieła artystycznego, promocją oferty agroturystycznej regionu, prezentacją zwyczajów ludowych, występami zespołów folklorystycznych, degustacją potraw wielkanocnych z regionu Małopolski. Można także podziwiać lipnickie zabytki: kościoły: św. Leonarda, św. Szymona, św. Andrzeja oraz dwór Ledóchowskich.
Palmy przez cały Wielki Tydzień, a także okres Świąt Wielkanocnych wznoszą się nad lipnickim rynkiem. Są swoistego rodzaju ozdobą miasta w tym szczególnym czasie. Z drobniejszych w Wielki Piątek wykonuje się krzyże, które ustawiane są na granicach pól, w domostwach, z wiarą w Boże błogosławieństwo.
Po świętach przychodzi czas na rozebranie palm... Ale dzisiaj nietaktem byłoby o tym pisać, bo przed nami wielkie emocje.
Małgorzata Bochenek
|