Styczeń 09 2009 14:51:23
Księża niezłomni: "Kolega" Prymasa Wyszyńskiego - Ks. Jan Wiącek (1900-1973)
wiara dnia luty 12 2008 13:41:19
W ubeckich dokumentach nazywano go "kolegą" Prymasa Wyszyńskiego; jego brat w okresie okupacji niemieckiej był dowódcą oddziału partyzanckiego "Jędrusie". To wystarczyło, aby ks. Jana Wiącka uznać za "zdecydowanego wroga obecnej rzeczywistości" i zażądać jego usunięcia ze stanowiska proboszcza parafii pw. Opieki Matki Bożej w Radomiu (dziś katedra). Wokół jego osoby w 1953 r. toczył się zacięty spór między komunistycznymi władzami a biskupem sandomierskim.

Urodził się 24 czerwca 1900 r. w Trzciance, parafia Niekrasow, niedaleko Sandomierza. Był synem Pawła i Zofii z Podsiadłych. Po wojnie oskarżano go, że pochodzi z rodziny "kułackiej i reakcyjnej", która "nie potrafi zrozumieć przemian społecznych, tj. dyktatury proletariatu". Do szkoły podstawowej uczęszczał w Ossali i Tursku Wielkim. W 1915 r. na podstawie egzaminu został przyjęty do pierwszej klasy gimnazjum w Sandomierzu. W 1921 r. po ukończeniu VI klasy wstąpił do Seminarium Duchownego w Sandomierzu. Ukończył je z wynikiem ogólnym dobrym. Święceń diakonatu (10 kwietnia 1927 r.) i kapłańskich (29 maja 1927 r.) udzielił mu ks. bp Paweł Kubicki, sufragan sandomierski. W okresie wakacji zastępował kapelana w Zakładzie Sióstr NMP Miłosierdzia przy ul. Kozienickiej w Radomiu i proboszcza w Lasocinie. 28 września 1927 r. ks. bp Marian Ryx, ordynariusz diecezji, skierował go na studia na Wydziale Prawa Kanonicznego Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego. Tam poznał ks. Stefana Wyszyńskiego, z którym w przyszłości utrzymywał koleżeńskie kontakty. W 1930 r. obronił pracę doktorską "Wybór papieża na podstawie kodeksu prawa kanonicznego", której promotorem był J. Roth. Przez rok pracował jako etatowy prefekt szkół powszechnych w Radomiu, a następnie w Państwowym Seminarium Nauczycielskim w Ostrowcu Świętokrzyskim i szkołach powszechnych. Po reorganizacji szkolnictwa był zatrudniony w 7-klasowej Szkole Powszechnej i Państwowym Gimnazjum im. J. Chreptowicza w Ostrowcu, a od 1 września 1938 r. pracował jako prefekt w Gimnazjum i Liceum Pedagogicznym w Solcu, pełniąc równocześnie obowiązki rektora kościoła poreformackiego pw. św. Stanisława. Kierował remontem tej XVII-wiecznej, chylącej się ku ruinie świątyni, a środki finansowe na ten cel zgromadził, rozsyłając odezwę do polskiego społeczeństwa. We wrześniu 1939 r. był świadkiem masakry 50 Żydów, których Niemcy zamknęli w zakrystii kościoła. Księdza Wiącka hitlerowcy umieścili w areszcie domowym, ale życie uratował mu oficer niemiecki, który kwaterował w jego mieszkaniu. Nocą udało mu się zbiec - schronił się u ks. J. Suwary w Pętkowicach. Po kilku miesiącach wrócił na dawną placówkę, a 3 czerwca 1940 r. otrzymał nominację na pierwszego wikariusza w Solcu.

"Trzeba stuknąć choć jednego księdza..."
4 lipca 1941 r. ks. bp Jan Kanty Lorek mianował ks. Wiącka proboszczem parafii Najświętszego Serca Jezusowego na Glinicach w Radomiu. Zastąpił na tym stanowisku zamordowanego przez Niemców ks. Bolesława Strzeleckiego. Nowy proboszcz podjął współpracę z Polskim Komitetem Opiekuńczym, oddając pomieszczenie w lokalu parafialnym na ochronkę dla biednych dzieci. Warunki wojenne uniemożliwiły kontynuowanie budowy kościoła parafialnego (Niemcy zabrali zgromadzony materiał). Dopiero po wojnie ks. Wiącek kontynuował prace budowlane. 16 grudnia 1946 r. otrzymał dodatkowo nominację na adwokata Sądu Biskupiego w Sandomierzu. Organizował także pomoc dla przebywających w więzieniach członków legendarnego oddziału partyzanckiego "Jędrusie". Jego brat Józef Wiącek, ps. "Sowa", dowódca oddziału, odznaczony Krzyżem Virtuti Militari, był trzykrotnie raniony przez Niemców; zaś bracia: Stanisław i Antoni, byli jego bliskimi współpracownikami. Ksiądz Wiącek zapewnił im obronę adwokacką, odwiedzał w więzieniach w Sandomierzu, Kielcach, Rawiczu i Sztumie, wreszcie okazał pomoc materialną, finansując leczenie. Józef Wiącek 16 lutego 1948 r. "po bardzo długim dochodzeniu został uniewinniony" przez sąd w Sandomierzu, a następnie przez Sąd Najwyższy (27 czerwca 1948 r.). Kolejny z braci - Wincenty, był Sybirakiem, żołnierzem Korpusu gen. Andersa, zaś siostra Eleonora - żoną polskiego konsula - oboje pozostali po wojnie na Zachodzie.
21 lutego 1949 r. ks. Jan Wiącek został dziekanem nowo utworzonego dekanatu Radom Południe. Cieszył się zaufaniem księdza biskupa Lorka, który 7 października 1949 r. mianował go proboszczem eksponowanej parafii Opieki NMP w Radomiu (dziś katedra). Po spłacie ogromnego zadłużenia parafii (Wydział Finansowy nałożył bardzo wysoki podatek w związku z zakupem domu przeznaczonego na plebanię) kontynuował prace wykończeniowe przy neogotyckiej świątyni.
Władze wyznaniowe krytycznie oceniały działalność ks. Wiącka. W jednym ze sprawozdań zapisano: "Jest wrogiem obecnego ustroju ludowego, broni przywilejów Kościoła, b [yłego] Caritasu. Jest ślepo oddany biskupowi i papieżowi". Równocześnie dostrzegano autorytet, którym cieszył się w Radomiu: "Wpływ na parafian znaczący (cieszy się wielkim zaufaniem i poważaniem). W kazaniach nie porusza zagadnień politycznych. Do obecnej rzeczywistości ustosunkowany pozytywnie". W 1951 r. obciążono go, podobnie jak innych proboszczów radomskich, wysokimi domiarami podatkowymi, których zmniejszenie uzależniano od włączenia się w działalność "księży patriotów".
Ksiądz Wiącek nie zamierzał sięgać po "miskę soczewicy". Odrzucał oferty składane przez komunistów. Zyskiwał natomiast uznanie w oczach ks. bp. Lorka, który 20 września 1950 r. mianował go kanonikiem honorowym Kapituły Katedralnej w Sandomierzu, zaś 10 lutego 1951 r. powołał go do nowo utworzonej delegatury Towarzystwa Przyjaciół KUL.
Radom był w tym czasie największym miastem diecezji sandomierskiej i ważnym ośrodkiem przemysłowym (liczył ponad 100 tys. mieszkańców). Silną pozycję wśród miejscowej społeczności miał Kościół katolicki (w 1954 r. istniało tu 8 czynnych świątyń i 5 parafii). Na wpływy księży zazdrosnym okiem patrzyły władze komunistyczne, które starały się ich zastraszyć i sparaliżować inicjatywy duszpasterskie. Służyły temu aresztowania przeprowadzone przez bezpiekę w 1950 roku. Do więzień trafili wówczas: ks. Andrzej Łukasik, proboszcz parafii pw. św. Teresy (14 lipca 1950 r.) i ks. kanonik dr Wacław Kosiński, proboszcz parafii pw. św. Jana (22 października 1950 r.). Pierwszego z nich, budowniczego nowej radomskiej świątyni, oskarżono o "niezłożenie meldunku o powstaniu nielegalnej organizacji 'Orzeł Biały'". W wyniku procesu został skazany na dwa lata więzienia i utratę praw publicznych na rok. Ze względu na zły stan zdrowia 28 sierpnia 1951 r. otrzymał przerwę w odbywaniu kary. Jej wykonywanie zawieszono na mocy decyzji prezydenta z 7 maja 1952 roku. Natomiast ks. Kosińskiego, proboszcza radomskiej fary, bezpieka usiłowała oskarżyć o współpracę z Niemcami. Jednak wobec braku dowodów śledztwo zostało umorzone, a ksiądz Kosiński w marcu 1951 r. wyszedł na wolność. Na czas pobytu ks. Wiącka w więzieniu ks. bp Lorek 23 listopada 1950 r. powierzył ks. Wiąckowi pełnienie obowiązków dziekana dekanatu radomskiego północnego.
Represje ze strony bezpieki przyniosły połowiczny skutek. Niewątpliwie wywołały poczucie niepewności wśród księży, jednak nie sparaliżowały działalności duszpasterskiej. Duchowni radomscy zachowywali także dystans wobec prób formowania w mieście ruchu "księży patriotów", o co zabiegali komuniści. Pierwsze publiczne zebranie "księży postępowych" w Radomiu, zresztą nieudane, odbyło się 11 grudnia 1950 roku. Organizował je Polski Komitet Obrońców Pokoju w lokalu sióstr szarytek. Zaproszenia rozesłano do 42 księży świeckich i zakonnych mieszkających w Radomiu oraz do kleru z trzech sąsiednich powiatów. Jednak księża radomscy zbojkotowali spotkanie, a przybył na nie jedynie ks. Burowski, kapelan wojskowy ("człowiek bez autorytetu, który po opuszczeniu Radomia ożenił się") oraz dwóch ojców bernardynów. Urzędnicy państwowi usiłowali wcześniej skłonić ks. Wiącka, by objął przewodnictwo podczas zebrania. Chcąc wprowadzić go w błąd, twierdzili, że na zjazd miał przybyć ks. bp Jop, ale w "ostatniej chwili" udał się na takie samo zebranie do Kielc. Obiecywali "sute przyjęcie" - wyglądało - relacjonował ks. Wiącek, że "traktują zebranie raczej od strony libacji i na wesoło". Podczas "obrad" jeden z księży referentów udowadniał, "że światopogląd Marksa da się zupełnie pogodzić ze światopoglądem chrześcijańskim i że na etyce Marksa wyrastają święci". Na zebranie przybył ks. Stanisław Skurski, były proboszcz ze Wszechświętych, a wówczas już jeden z czołowych działaczy Caritas w Warszawie. Krytykował on hierarchię kościelną, ks. biskupa Lorka, ks. Wiącka, "wymyślał im, że są reakcyjnie nastawieni i zacofani, że słuchają audycji zagranicznych, nie rozumieją obecnych czasów, na zebranie nie chcą przyjść". Spotkanie zakończyło się "libacją" w stołówce caritasowskiej, a jeden z "'księży patriotów' upił się do nieprzytomności". Wkrótce ks. Wiącka wezwano do Referatu ds. Wyznań w Radomiu, gdzie pytano: "Dlaczego z księżmi gremialnie na zjazd nie przyszedł?". Nie wdawał się w długie dyskusje. Stwierdził, że zjazd miał charakter dobrowolny i był organizowany bez wiedzy i zgody władz diecezjalnych.
Władze komunistyczne były bezradne. O trudnościach napotykanych w Radomiu dyskutowano 9 sierpnia 1952 r. na odprawie referentów wyznaniowych w Kielcach. Józef Balcerowski, referent do spraw wyznań w Prezydium MRN w Radomiu, charakteryzując sytuację, mówił, że kler coraz lepiej "organizuje swoje imprezy", a kierują nim dziekani: Wiącek i Kosiński, "znani z wrogiej działalności". Spośród 42 księży pracujących w mieście tylko trzech określił jako "pozytywnych". Sam Radom nazwał "drugą Częstochową". Jego ocena była dość pesymistyczna, gdyż nie widział możliwości zmiany sytuacji na lepsze. Wystąpienie spotkało się z ostrą krytyką ze strony Stefana Jarosza, kierownika Referatu do Spraw Wyznań Prezydium WRN w Kielcach. W tej sytuacji Balcerowski zadeklarował gotowość ustąpienia ze stanowiska. Jednak władze faktycznie nie miały w danej chwili lepszego pomysłu na prowadzenie polityki wyznaniowej. Krytyka miała zmobilizować referentów do bardziej wydajnej pracy. Balcerowski pełnił więc dalej swoje obowiązki. Bardziej konkretnych wskazówek udzielił Jarosz referentom wyznaniowym 8 października 1952 roku. Powiedział wówczas, że "w Radomiu trzeba stuknąć choć jednego księdza, trzeba o tym myśleć i żyć tymi sprawami".
Działania w tym kierunku prowadził także Urząd Bezpieczeństwa. Można się domyślać, że prowokacją bezpieki wymierzoną w ks. Wiącka była przesyłka, którą otrzymał za pośrednictwem poczty w marcu 1953 roku. Pakiet został opatrzony zaleceniem, by przekazać go za granicę. W środku miał się znajdować raport sekcji dywersyjno-sabotażowej. Intryga była szyta grubymi nićmi. Ksiądz Wiącek nie miał wątpliwości, kto jest nadawcą paczki - przekazał ją na Komendę Powiatową MO. Bezpieka próbowała więc innych metod. W lutym 1953 r. proboszcza Kościoła Mariackiego niepokojono anonimowymi telefonami "pełnymi gróźb i bluźnierstw", a te zdarzały się także nocą.
Batalia o obsadę
parafii radomskich
Narzędziem umożliwiającym władzom komunistycznym prowadzenie skutecznej polityki wyznaniowej miał być dekret Rady Państwa z 9 lutego 1953 roku. W istocie dawał on urzędnikom partyjno-administracyjnym całkowitą kontrolę nad obsadą wszystkich stanowisk kościelnych, od wikariusza poczynając, a na arcybiskupie kończąc. Zgodnie z dekretem ordynariusz przed każdą nominacją, przeniesieniem księdza na inne stanowisko musiał uzyskać zgodę prezydium wojewódzkiej rady narodowej. Artykuł 6 umożliwiał także władzom usunięcie duchownych, którzy "uprawiali, popierali bądź osłaniali" działalność "sprzeczną z prawem i porządkiem publicznym". Takie sformułowanie pozwalało na stosowanie dowolnej interpretacji, zresztą władze komunistyczne nie zamierzały przestrzegać litery prawa. Koordynacją polityki wyznaniowej w województwie kieleckim zajmował się działający w sposób "ściśle tajny" Wojewódzki Zespół Organizacji Masowych przy KW PZPR w Kielcach (wchodzili do niego kierownicy: Referatu Organizacji Masowych przy KW - Władysław Skorek, Wojewódzkiego Referatu do Spraw Wyznań - Stefan Jarosz, i Wydziału V Wojewódzkiego Urzędu Bezpieczeństwa Publicznego). Na zebraniach WZOM dyskutowano głównie nad polityką kadrową prowadzoną wobec Kościoła. Już 2 marca 1953 r. wytypowano do "zdjęcia z urzędu" kilku duchownych, w tym ks. Jana Wiącka. Wkrótce kierownik RdSW zakomunikował te żądania kurii.
Ksiądz Wiącek o zarzutach, które mu stawiano, dowiedział się od ks. prałata Edwarda Górskiego, wikariusza generalnego Kurii Diecezjalnej w Sandomierzu. Na jego polecenie 14 marca 1953 r. przesłał do kurii obszerne wyjaśnienia. Domyślał się, że zarzut "wrogiego stosunku do PRL" został postawiony z powodu odmowy udziału w zjazdach organizowanych przez "ludzi niepoważnych" ("księża patrioci"). Odcinał się od działalności konspiracyjnej, którą traktował jako "wybitnie szkodliwą". Zarzut, jakoby 9 marca 1953 r. w związku ze śmiercią Stalina nie chciał uruchomić dzwonów kościelnych, uznał za bezpodstawny. Proboszcz mariacki tłumaczył, że informację o poleceniu kurii przyniosło dwóch pracowników Miejskiej Rady Narodowej w poniedziałek rano - 9 marca. Zastosował się do polecenia i zawiadomił parafie, które posiadały telefon. Natomiast oskarżenie, jakoby przetrzymywał przez pół roku na plebanii bandę, było "z gruntu fałszywe". "Gdyby to była prawda, to władze inaczej by mnie potraktowały - oni sami w to nie wierzą" - uzasadniał. Domyślał się jednak, że oskarżenie mogło mieć związek z gościną, jakiej udzielił swemu bratu Józefowi. Za śmieszny uznał zarzut organizowania nielegalnych konferencji dla wikariuszy. Spotkania takie były konieczne i wiązały się z normalnym funkcjonowaniem parafii. Ksiądz Wiącek prosił ordynariusza o wyznaczenie komisji celem zbadania sprawy i podkreślał, że nie boi się "nawet najsurowszego osądu".
Tłumaczenia jednak nie mogły przekonać władz komunistycznych, które z usunięciem ks. Wiącka wiązały ściśle określone cele - chodziło o przekazanie głównych parafii radomskich "księżom patriotom" - ludziom całkowicie uległym i dyspozycyjnym wobec świeckich mocodawców. Na posiedzeniu WZOM w Kielcach 5 czerwca 1953 r. ponownie zażądano usunięcia ks. Wiącka ze stanowiska, a wniosek ten zyskał akceptację władz centralnych.
Żądanie to ponownie zakomunikował księdzu biskupowi Lorkowi przewodniczący Prezydium WRN w czasie spotkania w Kielcach 19 czerwca 1953 roku. Oświadczył wówczas, że ks. Wiącek w czasie okupacji i "po wyzwoleniu" powiązany był z "wrogami klasy robotniczej, walczył przeciwko niej i walczy nadal". Biskup próbował bronić radomskiego proboszcza. Twierdził, że pozbawienie ks. Wiącka urzędu dziekana będzie wystarczającą karą dla niego. Natomiast spełnienie żądań władz świeckich "spowoduje rozgoryczenie ludności, a nawet może coś więcej" - "nie należy zadrażniać" - ostrzegał. Wobec dalszych nacisków ordynariusz poprosił o sprecyzowanie żądań na piśmie. Może w nadziei na uzyskanie ustępstw zadeklarował, że "zdejmie ks. Wiącka z dziekaństwa i składa gwarancję, że nic złego nie będzie z jego strony". Przysłuchujący się rozmowie Stefan Jarosz, kierownik RdSW, podsumował w raporcie: "z rozmowy wynikało, że [biskup] specjalnych oporów czynił nie będzie".
Rzeczywistość okazała się jednak inna. Sandomierski ordynariusz nie kwapił się z wypełnieniem zaleceń. 13 lipca 1953 r. pisemnie poprosił o podanie motywów wniosku o usunięcie ks. Wiącka. W odpowiedzi otrzymał lakoniczny list od Stefana Dybowskiego, przewodniczącego PWRN, z żądaniem odwołania ks. Wiącka z Radomia przed 15 sierpnia 1953 roku. W tej sytuacji 19 sierpnia kuria wystosowała protest do Urzędu do Spraw Wyznań w Warszawie. Dzień wcześniej na posiedzeniu Wojewódzkiego Zespołu Organizacji Masowych w Kielcach ustalono, by w rozmowie z ks. bp. Lorkiem, wyznaczonej na 20 sierpnia, zażądać kategorycznie "zdjęcia" księży: Wiącka, Pałkiewicza i Chojnackiego.
Rozmowa odbyła się w wyznaczonym terminie i trwała prawie trzy godziny (od 11.20 do 14.10). Uczestniczyli w niej: zastępca przewodniczącego Prezydium WRN - Barwiński, sekretarz prezydium - Kozak, i kierownik RdSW - Jarosz. Biskupowi towarzyszył kapelan ks. Prądzyński. Sandomierski ordynariusz, atakowany za niewykonanie personalnych przesunięć, których domagały się władze, bronił się, wskazując, że nie otrzymał pisemnego wniosku z podaniem motywów, a jedynie "suche pismo". Przewodniczący Barwiński przypomniał, że motywy komunikowano ustnie. Chcąc wzmocnić "siłę swoich argumentów", prawie wykrzyczał: "Jesteśmy władzą dyktatury proletariatu, walka trwa i będziemy konsekwentnie walczyć z takimi wrogami, jakim jest ks. Wiącek i jemu podobni". Jeszcze jaśniej sprecyzował intencje władz sekretarz Prezydium WRN: "...Nie chodzi zresztą o ten czy inny zarzut. Ogólnie działalność ks. Wiącka jest antypaństwowa. Dlatego masy społeczne, czynniki robotnicze domagają się jego przeniesienia". Wiceprzewodniczący stwierdził też, że: "Radom jest ośrodkiem przemysłowym. Dyktatura proletariatu (jaką jest obecnie władza ludowa) wymaga ostrożności - ludzie nieodpowiedni nie mogą zajmować takich stanowisk... Społeczeństwo, masy robotnicze, lud mają swoją władzę ludową, którą sobie wybrały. Ustosunkowanie się negatywne do władzy ludowej jest wyrazem tejże postawy do mas robotniczych". W protokole zanotowano, że ks. bp Lorek uśmiechał się ironicznie i powiedział: "Lud wymaga tego, by usunąć ks. Wiącka, lud chciał i chce go bronić i chcieli pisać petycję w tej sprawie, pojechać tu do was, tylko ks. Wiącek na to nie pozwolił". Żadne argumenty nie mogły jednak zmienić nastawienia oponentów. Kierownik Referatu do Spraw Wyznań dość obcesowo groził biskupowi: "Niewykonanie dekretu z 9 lutego spowoduje karę".
Sandomierski ordynariusz wyraźnie "grał na zwłokę" i nie zamierzał kapitulować. 24 sierpnia 1953 r. złożył odwołanie w Urzędzie do Spraw Wyznań w Warszawie, podkreślając, że po zbadaniu zarzutów nie może pozbawić ks. Wiącka stanowiska, gdyż działałby "wbrew sumieniu, wbrew zdrowej opinii parafian i wbrew przepisom prawa kościelnego". Kopię pisma przesłał do Sekretariatu Episkopatu, opatrując ją uwagą: "Odnoszę wrażenie, że oni sami do tych zarzutów niewielką przywiązują wagę; to tylko pretekst. Istotnym jest, że osoba ks. kan. Wiącka zawadza im w Radomiu". O tym, że tak było w istocie, przekonał się ks. bp Choromański, który podjął interwencję w obronie radomskiego proboszcza. Minister Bida, szef UdSW, oświadczył, że "ks. Wiącek musi ustąpić, bo jest nieprzychylny dzisiejszej rzeczywistości. Radom zaś ma wielkie znaczenie jako miasto biskupie - w takim środowisku musi pracować człowiek nam oddany".
Motywy, którymi kierowały się komunistyczne władze, formułując swoje żądania, stają się jasne po analizie pism przesyłanych do UdSW z Kielc. Podkreślano w nich, że ks. Wiącek jest: "kolegą uniwersyteckim prymasa Wyszyńskiego, a ten z kolei jest kolegą bpa Lorka i dlatego ks. Wiącek ma poparcie i zaufanie u władz kościelnych. Na jego plebanii są dwa pokoje zarezerwowane, gdzie zatrzymuje się bp Lorek, odwiedza go również i prymas Wyszyński, gdy przejeżdża przez Radom. Dla zamaskowania tych pokoi ks. Wiącek wywiesił na drzwiach tabliczkę z napisem 'Sąd Biskupi - Ekspozytura w Radomiu'".
Oceniano także, że "ks. Wiącek jest jednym z najwierniejszych dziekanów bpa Lorka i kontynuatorem jego polityki i zarządzeń". Ponadto w opinii odnotowano: "Występuje przeciw księżom, którzy biorą udział w zjazdach, należą do KK [Komisji Księży - wyj. red.] przy ZBoWiD, wskazując, że zjazdy przeciw hierarchii, a księża, który biorą udział są nie w porządku wobec zarządzeń bpa Lorka [zdanie zostało podkreślone]. Na konferencji dekanalnej 5 IX 1950 r. wskazywał na nieprzestrzeganie zawartego porozumienia przez władze szkolne. Przypomniał zarządzenie biskupa, że nie wolno angażować się do pracy w 'Caritasie', a akcje charytatywne prowadzić należy przy kościołach. Oświadczenie episkopatu w sprawie 'Caritas' odczytał i polecił odczytać innym księżom. Jego bracia należeli do AK - Józef w 1944 r. został awansowany na kapitana. Po wyzwoleniu Józef wstąpił do UB i pracował w Wojewódzkim Urzędzie z siedzibą w Sandomierzu, skąd zdezerterował. Zorganizował wtedy nielegalną organizację 'Jędrusie'. W 1 poł. 1945 r. został ranny w akcji i schwytany przez UB. Postawiono go przed sądem, ale zwolniono z braku dowodów. Brat Stanisław odsiaduje karę 15 lat więzienia. Siostra pracowała w konsulacie polskim w Paryżu. Ks. Wiącek odmówił bicia w dzwony w czasie pogrzebu tow. Stalina. Dopiero po mocnej interwencji wyraził zgodę".
Końcowy wniosek zawierał się w stwierdzeniu: "Zdecydowany wróg obecnego ustroju i na stanowisku proboszcza i dziekana w Radomiu pozostać nie może".
Mający wyraźną ochotę na objęcie probostwa w Radomiu ks. Stanisław Skurski oceniał, że według powszechnej opinii ks. bp Lorek mianował ks. Wiącka proboszczem na skutek bezpośredniej interwencji Prymasa Wyszyńskiego. Potwierdzał to donos informatora "Ul", który twierdził, że ks. Wiącek jest "bezkompromisowy, trochę awanturnik, to człowiek najbardziej zaufany biskupa. Można powiedzieć, że to prawa ręka biskupa. Jest w bliskich stosunkach z prymasem Wyszyńskim" (doniesienie z 14 sierpnia 1953 r.).
Trudno się więc dziwić, że 9 września 1953 r. z Urzędu do Spraw Wyznań wysłano do Sandomierskiej Kurii pismo z żądaniem usunięcia ks. Wiącka ze stanowiska.
Presja wywierana na Kościół zwiększyła się wraz z aresztowaniem Prymasa Wyszyńskiego (w nocy z 25 na 26 września 1953 r.). Mimo to 15 października 1953 r. ks. Wiącek odmówił wzięcia udziału w zebraniu "księży patriotów" w Radomiu. Odczytano tam referat z inwektywami pod adresem Ojca Świętego, Prymasa, hierarchii. Ksiądz Stanisław Skurski, proboszcz z Wszechświętych, jeden z czołowych przedstawicieli ruchu "księży patriotów", zabierając głos w dyskusji, oświadczył: "Prawda była w referacie, ksiądz prymas za dolary amerykańskie sprzedawał Polskę". Atakował także biskupów: Lorka i Kaczmarka. Według informacji pozyskanych przez ks. Wiącka, młodzież z kursów wieczorowych "spędzona na zebranie" wyrażała dezaprobatę głośnym tupaniem nogami, zaś co odważniejsi wychodzili z sali. Na zakończenie odbyła się libacja w lokalu "Caritas" przy ul. Słowackiego, na którą "przygotowano 11 litrów gorzały". Ksiądz Skurski ubolewał nad duchowieństwem, że jest reakcyjnie nastawione. Ksiądz Wiącek w relacji przesłanej biskupowi pisał: "Pili zdrowie ks. Skurskiego proboszcza parafii mariackiej".
Los ks. Wiącka był więc przesądzony. Nic nie zmieniła rozmowa, jaką odbył z ministrem A. Bidą w Warszawie 25 listopada 1953 r. (usłyszał wówczas, że brakuje mu "serca i entuzjazmu dla Polski Ludowej"). 25 listopada 1953 r. przewodniczący Prezydium WRN w Kielcach podczas rozmowy z wikariuszem generalnym diecezji sandomierskiej ks. E. Górskim przedłużył termin usunięcia ks. Wiącka do 10 grudnia 1953 roku. Ksiądz Wiącek, ostrzeżony "przez życzliwą osobę o możliwości aresztowania jeśli sam nie opuści placówki", 6 grudnia 1953 r. poprosił ordynariusza o bezterminowy urlop. Wyjechał na leczenie do Krynicy, ale władze oceniały, że jego choroba "jest upozorowana". 8 grudnia 1953 r. ks. bp Lorek podjął decyzję o zwolnieniu go z urzędu proboszcza. Administracja parafii została powierzona najstarszemu z wikariuszy. Mimo to ordynariusz nadal usiłował kwestionować decyzje władz, odwołując się do Rady Państwa (24 grudnia 1953 r.).
Ksiądz Wiącek przed opuszczeniem Radomia napisał list pożegnalny do wiernych, w którym podkreślił, że musi odejść na żądanie władz administracyjnych. Po złożeniu sprawozdania z wykonanych prac wspomniał też o planach założenia centralnego ogrzewania w kościele. Wierni samorzutnie zorganizowali zbieranie podpisów pod petycją o pozostawienie cenionego proboszcza w Radomiu. Interwencja WUBP położyła kres tej akcji. Oceniając przebieg "sprawy ks. Wiącka", kierownik Referatu Organizacji Masowych KW PZPR w Kielcach Władysław Skorek stwierdzał, że napotkano na "poważne trudności ze strony biskupa Lorka, który bardzo uporczywie stał w obronie ks. Wiącka". Zauważał też, że sandomierski hierarcha parafie o większym znaczeniu powierza tymczasowym administratorom, chcąc w ten sposób uniknąć uzgodnień z władzami. Skorek oceniał, że to "od dawna wypróbowana przez niego [biskupa] metoda, aby wszystkie sprawy odwlekać dokąd się tylko da".
Obsada parafii radomskich miała się stać przedmiotem ostrego sporu między biskupem a komunistami w pierwszym półroczu 1954 roku. Stało się to tym bardziej aktualne, gdyż 24 grudnia 1953 r. zmarł ks. Wacław Kosiński, proboszcz parafii pw. św. Jana w Radomiu. Opróżnienie dwóch największych parafii w diecezji dało komunistom okazję do wywarcia większego nacisku na sandomierską kurię w celu obsadzenia ich przez "księży patriotów". Księdza biskupa Lorka wezwano na kolejne rozmowy do Prezydium WRN...
Do Kielc wezwano także ks. Wiącka (22 lutego 1954 r.). Kierownik Referatu do Spraw Wyznań oświadczył wówczas, że po jego wyjeździe z Radomia okazało się, iż wiele zarzutów było niesłusznych, parafia mariacka nie została obsadzona i "może być do objęcia". "To sprawa do omówienia" - kusił. Ksiądz Wiącek nie był jednak podatny na tego typu oferty. Stwierdził, że obsada parafii należy do kompetencji biskupa i uchylił się od kontynuowania tego tematu. W relacji przesłanej do sekretariatu Episkopatu pisał: "Wnioskuję z tego, że nic się za darmo od p. Jarosza nie otrzymuje i łaska jego zmusza do lojalności i grzeczności". Rozmowa zakończyła się poleceniem, by następnego dnia ks. Wiącek złożył ślubowanie na wierność PRL (wymóg wprowadzony dekretem z 9 lutego 1953 r.).

Na probostwie w Koprzywnicy
W lutym 1954 r. PWRN w Kielcach wyraziło zgodę na mianowanie ks. Wiącka proboszczem w Koprzywnicy koło Sandomierza. 3 marca objął to stanowisko. Stresy wpłynęły zapewne na pogorszenie się jego stanu zdrowia. Mimo to 15 czerwca 1954 r. został deputatem do spraw gospodarczych Seminarium Duchownego w Sandomierzu.
Tymczasem ks. bp Lorek po długim sporze z władzami państwowymi w maju 1954 r. zgodził się na mianowanie nowego proboszcza parafii Opieki NMP w Radomiu. Został nim ks. Wacław Pośpieszyński, sympatyk ruchu "księży patriotów". Natomiast ks. Stanisław Skurski objął probostwo w parafii farnej pw. św. Jana.
Czasy stalinowskie zbliżały się jednak powoli do końca. Ksiądz Wiącek po zmianach październikowych 1956 r. podjął starania o rehabilitację i powrót na wcześniej zajmowaną placówkę, o co zabiegali także parafianie radomscy. 20 grudnia 1956 r. złożył w kurii pismo, w którym przypomniał okoliczności bezprawnego usunięcia z Radomia. Nie omieszkał odnotować, że jego następca ks. Pośpieszyński brał udział w zebraniach "księży patriotów" wbrew zakazowi z pro memoria z 15 lutego 1950 roku ("Nie tylko sam poszedł, ale pociągnął 3 wikariuszy", a informacja o tym ukazała się w "Słowie Ludu" z 18 listopada 1955 r.). Nawiązał też do krytycznych uwag prasy "o minionych latach" określanych jako "okres anarchii i bezprawia", "okres terroru stalinowskiego" ("Po prostu" nr 49, "Słowo Powszechne" z 7 października 1956 r.). 18 stycznia 1957 r. ks. Wiącek skierował pismo do min. Sztachelskiego, przypominając, że wyrządzono mu "bardzo wielką krzywdę moralną". Prosił o rehabilitację, anulowanie decyzji i zezwolenie na powrót do Radomia. O swoich staraniach poinformował też sekretarza Episkopatu. 19 lutego udał się do Warszawy i osobiście rozmawiał z min. Sztachelskim, szefem UdSW, oraz z ks. bp. Choromańskim. Kolejne pisma do UdSW wnosił: 25 lutego i 12 kwietnia 1957 roku. Władze państwowe, mimo oficjalnie deklarowanej normalizacji w stosunkach z Kościołem, nie zamierzały wycofywać się z wcześniej podjętych decyzji. Charakterystyka ks. Wiącka, którą dysponował UdSW, była dla niego niekorzystna (19 stycznia 1956 r.). Urzędnicy z Kielc podkreślali, że jako proboszcz w Koprzywnicy podejmował próby organizowania nielegalnych pielgrzymek do sanktuarium w Sulisławicach, remontował kościół i prowadził "nielegalne zbiórki", za co udzielono mu upomnienia. Zauważono również, że w 1955 r. w parafii Koprzywnica odrodziły się organizacje religijne (kółka różańcowe, milicja NMP "zaktywizowały się w roku maryjnym"). Zostały one rozwiązane po rozmowie ostrzegawczej przeprowadzonej z ks. Wiąckiem. U samego proboszcza nie zauważano jednak zmiany nastawienia do "obecnej rzeczywistości" - odmówił wzięcia udziału w zjeździe z okazji 10-lecia "ruchu społecznie-postępowego katolików polskich" w listopadzie 1955 roku. Kierownik Wydziału do Spraw Wyznań w Kielcach zdecydowanie nie godził się na powrót ks. Wiącka do Radomia. Podkreślał, że jego następca w parafii mariackiej - ks. Pośpieszyński jest "akceptowany przez ludność" i nie ma potrzeby odwoływania go stamtąd. Jednak przedstawiciele wiernych z tej parafii 25 marca wnieśli pismo do Urzędu do Spraw Wyznań w Warszawie z prośbą o zezwolenie na powrót ks. Wiącka. W tym samym dniu w UdSW sporządzono notatkę precyzującą stanowisko w tej sprawie. Przypomniano w niej, że duchowny jako proboszcz radomski wytworzył nieprzychylny stosunek do ustroju PRL i dlatego "nigdy nie udawały się w Radomiu zjazdy księży postępowych, w których kler radomski w ogóle nie brał udziału". Oceniano, że "ks. Wiącek ma bardzo duże zasługi wobec Kościoła i tym tłumaczy się jego szybka kariera po szczeblach hierarchii" (wśród zasług wymieniano: budowę kościoła w Solcu nad Wisłą i w Radomiu na Glinicach oraz remont świątyni pw. Opieki NMP w Radomiu). Podkreślono, że cieszy się on zaufaniem Prymasa Wyszyńskiego i ks. bp. Lorka. Autor notatki zapisał: "Nasz wydział w Kielcach myli się bardzo, określając ks. Wiącka jako typ przeciętnego wiejskiego proboszcza. Jest to ksiądz zdolny, operujący przekonywującymi argumentami, energiczny administrator i budowniczy - ma tytuł doktora. Trzeba przewidywać, że episkopat usilnie będzie popierać jego prośbę o powrót do Radomia... Nie mamy nieodpartych argumentów i takich zarzutów, którym ks. Wiącek nie mógłby zaprzeczyć - co zresztą już uczynił we wniesionych odwołaniach. Ks. Wiącek starał się zawsze być w porządku wobec władz pod względem formalnym, chociaż nie ulega wątpliwości, że nie odnosił się pozytywnie do ustroju Polski Ludowej". Oceniano, że powrót duchownego do Radomia byłoby niepożądany, tym bardziej że kuria usunęła z tego miasta ks. Stanisława Skurskiego.
Niechęć władz wobec planowanego powrotu ks. Wiącka do Radomia zauważył ks. prałat Górski w czasie spotkania z kierownikiem WdSW w Kielcach 20 marca 1957 roku. Jarosz, zgadzając się na odwołanie ks. Stanisława Skurskiego z Radomia, oświadczył równocześnie, że ks. Pośpieszyński "jest dobrze ułożony do władz świeckich". Mimo to ks. Wiącek zabiegał o wsparcie w sekretariacie Episkopatu - zależało mu na wniesieniu sprawy na Komisję Wspólną Rządu i Episkopatu. Ponadto 16 lipca 1957 r. wniósł skargę do Rady Państwa.
Starania o powrót ks. Wiącka do Radomia były przedmiotem komentarzy wśród duchowieństwa. W marcu 1957 r. pojawiły się pogłoski o planach utworzenia kurii w Radomiu, by usprawnić zarząd rozległą diecezją. TW "Ul" informował bezpiekę, że "biskup chce, by do kościoła Mariackiego poszedł ks. Wiącek, kolega Wyszyńskiego, a po ewentualnym utworzeniu tam diecezji zostałby tam biskupem". Z całą pewnością były to zbyt daleko idące przypuszczenia. Jednak niewątpliwie starania o powrót ks. Wiącka do Radomia popierał ks. bp Lorek, który wezwał na rozmowę do kurii jego następcę ks. Pośpieszyńskiego. Przypomniał mu wówczas stanowisko Stolicy Apostolskiej wobec duszpasterzy narzuconych i usuniętych z urzędów przez władze państwowe. Biskup wskazał też na ferment powstały wśród wiernych parafii mariackiej w Radomiu, którzy zwrócili się do UdSW i kurii z żądaniem przywrócenia ks. Wiącka na stanowisko proboszcza. Delegacja przybyła do Sandomierza wysunęła zarzuty pod adresem ks. Pośpieszyńskiego (skracanie nabożeństw, zaniedbywanie śpiewu, opieszałe i niedbałe prowadzenie prac w świątyni, brak zainteresowania kościołem). Ksiądz Pośpieszyński miał otrzymać do wyboru przejście do Koprzywnicy lub Pionek. Ksiądz biskup polecił mu złożyć pisemne podanie w tej sprawie. Rozmowa przebiegała w napiętej atmosferze. TW "Ul" określił ją jako "dramatyczną" (doniesienie z 24 października 1957 r.). Gdy ks. Pośpieszyński odrzucił propozycję biskupa, ten miał być "zirytowany i trząsł się". "Ul" informował też bezpiekę, że ks. Pośpieszyński prawdopodobnie rozmawiał z min. Sztachelskim w Warszawie. Być może ta wizyta w UdSW ostatecznie przesądziła o decyzji władz. 23 października 1957 r. min. Sztachelski poinformował ks. Wiącka, że usunięcie go ze stanowiska w 1954 r. było dekretem administracyjnym, w przypadku którego nie przysługuje "postępowanie rehabilitacyjne". Natomiast uzgodnienia dotyczące mianowania proboszczów leżały w kompetencji Prezydium WRN. Oczywiście był to tylko wybieg taktyczny. Na nic się zdała interwencja podjęta w UdSW przez posła Stanisława Stommę (3 stycznia 1958 r.). Ksiądz Wiącek nie wrócił już do Radomia, a funkcję proboszcza parafii pw. Opieki NMP i dziekana dekanatu Radomskiego Południowego pełnił nadal ks. Wacław Pośpieszyński.
Mimo to, a może tym bardziej, wśród duchowieństwa diecezji sandomierskiej ks. Wiącek uchodził za jednego z kandydatów na biskupa pomocniczego (pierwsze miejsce na liście miał ponoć zajmować ks. Piotr Gołębiowski, a ostatnim z "trójki" był ks. Lucjan Wojciechowski). Wyrazem poparcia ze strony ordynariusza było mianowanie ks. Wiącka kanonikiem gremialnym Kapituły Katedralnej w Sandomierzu (9 stycznia 1957 r.), proboszczem konsultorem diecezji (16 grudnia 1957 r., 5 sierpnia 1964 r.), dziekanem koprzywnickim (25 maja 1959 r.), deputatem do spraw gospodarczych seminarium (20 stycznia 1961 r., 28 listopada 1969 r.) oraz sędzią prosynodalnym Sądu Biskupiego (30 grudnia 1961 r., 5 sierpnia 1964 r.).
Korzystając z chwilowej "odwilży" w relacjach państwo - Kościół, ks. Wiącek podjął remont dwóch kościołów w Koprzywnicy i odbudowę wieży na kościele pocysterskim, zaliczanym do najcenniejszych zabytków sztuki sakralnej w Polsce. Za inspirowanie "aktywu kościelnego" do zbierania pieniędzy na ten cel w 1959 r. został ukarany grzywną w wysokości 500 złotych. SB prowadziła przeciw niemu sprawę "operacyjnej obserwacji". Pilnie śledzono podejmowane przez niego działania. Uwadze agentów nie uszedł fakt, że podczas wyborów do rad narodowych w 1958 r. ks. Wiącek "oficjalnie skreślił kandydatów". W latach sześćdziesiątych władze utrudniały mu pracę, wymierzając bardzo wysokie podatki. Po wyrzuceniu nauki religii ze szkół zorganizował pięć punktów katechetycznych i troszczył się o ich wyposażenie. Zaprosił do pracy w parafii siostry zakonne i starał się o otwarcie przedszkola, co zostało udaremnione przez władze. Według ocen SB, często organizował nauki stanowe, a jego kazania w latach 1956-1960 były przepojone "treścią opozycyjną" (mówił, że "ustrój, który walczy z Bogiem, długo nie utrzyma się", potępiał ustawę o przerywaniu ciąży). Od jesieni 1960 r. jego wystąpienia stały się "bardziej ostrożne". Wśród parafian cieszył się opinią "dobrego kapłana i wzorowego gospodarza" (oceny SB). 28 września 1970 r. odwiedził go Prymas Stefan Wyszyński, który wygłosił kazanie do wiernych podczas nabożeństwa w kościele parafialnym. Uroczystości inwigilowali funkcjonariusze UB.
Ksiądz Wiącek zmarł 4 maja 1973 r. i został pochowany na cmentarzu parafialnym w Koprzywnicy.
ks. prof. Bogdan Stanaszek
0 Komentarzy ˇ 340 Czytań ˇ Drukuj


Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej




Komentarze - za ich treść redakcja nie odpowiada
Brak komentarzy.
Wyraz swoje zdanie
Dodawanie komentarzy czasowo niedostępne
Oceny
Oceniłeś na Bardzo dobre dnia październik 10 2008 21:41:04


Świetne! Świetne!
Bardzo dobre Bardzo dobre
Dobre Dobre
Przeciętne Przeciętne
Słabe Słabe
Wyszukiwarka


Ojciec Profesor Mieczysław Albert Maria Krąpiec OP

Matka Boża z Lourdes


13 MAJA


Matka Boża Fatimska


Cytat
  Na tle narastających w dziejach procesów, które w naszej epoce w szczególny sposób zdają się owocować, w obrębie różnych systemów, światopoglądów, ustrojów, Jezus Chrystus staje się jak gdyby na nowo obecny - wbrew wszystkim pozorom Jego nieobecności, wbrew wszystkim ograniczeniom instytucjonalnej obecności i działalności Kościoła - Jezus Chrystus staje się obecny mocą tej prawdy i miłości, która w Nim wyraziła się w jedynej i niepowtarzalnej pełni, chociaż Jego życie na ziemi było krótkie, a działalność publiczna jeszcze o wiele krótsza. Jan Paweł II
Szkoły katolickie w Polsce
on


CYKL: Księża niezłomni

Księża niezłomni: Obrońca chłopskiej własności rolnej
Księża niezłomni: Szedł zawsze drogą wiary i prawdy
Kościół niezłomny: Odmówiła współpracy
Księża niezłomni: Redaktor "Współczesnej Ambony"
Księża niezłomni: Nie podeptał krzyża
Księża niezłomni: Niezłomny w walce o religię w szkole
Księża niezłomni: Kapłan z "agentury imperializmu"
Księża niezłomni: Ofiara dwóch totalitaryzmów
Księża niezłomni: Pod czujnym okiem bezpieki Ksiądz arcybiskup Walenty Dymek (1888-1956)
Księża niezłomni: Dni chwały i cierpienia
Księża niezłomni: "Bójcie się ludzi obojętnych" Ojciec Honoriusz Stanisław Kowalczyk OP (1935-1983)
Księża niezłomni: Pod sztandarem Wspomożycielki Wiernych
Księża niezłomni: Nie za "funty i dolary" pełnił swą posługę...
Księża niezłomni: Zasłużony w ratowaniu Żydów skazanych na zagładę
Księża niezłomni: Ukarany za udział w wojnie z bolszewikami w 1920 roku? Ksiądz Antoni Walocha (1889-1945)
Księża niezłomni: Życie urozmaicone
Księża niezłomni: "Bądź wola Twoja"
Księża niezłomni: Śmiertelna ofiara "nieznanych sprawców"
Księża niezłomni: Świadek Bożego miłosierdzia
Księża niezłomni: Czynieniem dobra podbijał serca wiernych Ks. Dominik Kostial (1899-1974)
Księża niezłomni: Skazany za walkę o niepodległość Polski
Księża niezłomni: Duszpasterz diecezjalny wobec wyzwań czasów PRL Ksiądz biskup Jan Gurda (1920-1993)
Księża niezłomni: Kapłan na trudne czasy
Księża niezłomni Ojciec duchowny kapłanów i wiernych
Księża niezłomni: "Krew męczenników była nasieniem chrześcijan" Ks. Józef Górszczyk (1931-1964)
Księża niezłomni: Kapłan wierny Bogu i Ojczyźnie Ks. Tadeusz Witkoś (1906-1987)
Księża niezłomni: Nauczyciel i wychowawca
Księża niezłomni: Więzień w sprawie "szpiegowskiej" ks. bp. Czesława Kaczmarka Ks. prof. Józef Rybczyk (1912-1983)
Księża niezłomni: Kapelan AK i działacz WiN
Księża niezłomni: Duszpasterz na miarę komunistycznych czasów
Księża niezłomni: Więziony za mówienie prawdy o PRL
Księża niezłomni: Na pograniczu dwóch światów
Księża niezłomni: Więziony w sprawie ks. bp. Czesława Kaczmarka
Księża niezłomni "Zwyczajny" ksiądz
Księża niezłomni: Więziony za "szeptaną propagandę"
Księża niezłomni: Bronił niezależności Kościoła Ksiądz biskup Stanisław Kostka Łukomski (1874-1948)
Księża niezłomni: Wyjątkowy rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
Księża niezłomni: Więzień kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa
Księża niezłomni: W posłudze charytatywnej Kościoła Ks. Marian Łuczyk (1912-1955)
Księża niezłomni: Wychowawca młodzieży, liturgista, patriota Ks. Edward Gielniewski (1893-1963)
Księża niezłomni: Więziony za obronę katechezy w szkole - Ks. Antoni Kowalski (1905-1963)
Księża niezłomni: Więziony za "próbę obalenia władzy ludowej" - Ks. Józef Dąbrowski (1912-1968)
Księża niezłomni: "Kolega" Prymasa Wyszyńskiego - Ks. Jan Wiącek (1900-1973)
Księża niezłomni: Więziony za "szpiegostwo". Ks. Jan Danilewicz (1895-1965)
Księża niezłomni: Oskarżony o działalność antypaństwową Ksiądz Romuald Błaszczakiewicz (1897-1973)
Księża niezłomni: Nazywano go zdrajcą...
Księża niezłomni: Dwukrotny więzień Mokotowa. Ks. Mieczysław Połoska (1896-1981)
Księża niezłomni: Starty dla Boga i Ojczyzny - Ks. Władysław Gurgacz (1914-1949)
Księża niezłomni: Więziony przez sowieckich i polskich komunistów - Ks. Leon Musielak SDB (1910-1998)
Księża niezłomni: Obrońca Chrystusowego krzyża
Księża niezłomni: Świadek prześladowań ks. bp. Czesława Kaczmarka
Księża niezłomni: Wierny Bogu i Stolicy Apostolskiej Błogosławiony biskup Jozafat Kocyłowski (1876-1947)
Księża niezłomni: Kapłan od "gaszenia pożarów" w diecezji - Ks. Marian Cygankiewicz (1913-1986)
Księża niezłomni: W starciu z działaniami UB i MO - Ksiądz hm. Stanisław Kurdybanowski (1914-1981)
Księża niezłomni: Niezłomny franciszkanin Ojciec Wit Nowakowski OFMConv. (1912-2004)
Księża niezłomni: "Prowadzi działalność godzącą w podstawowe interesy PRL"
Księża niezłomni: Aresztowany za to, że był księdzem - Ksiądz Paweł Komborski (1913-1998)
Księża niezłomni: Więzień i duszpasterz więźniów PRL Ksiądz Zbigniew Gadomski (1921-1993)
Księża niezłomni: Męczennik tajemnicy sumienia.Ksiądz Piotr Oborski (1907-1952)
Księża niezłomni: "Pogłębiać waśnie, ustawicznie kompromitować"
Księża niezłomni: Przeszedł czyściec na ziemi
Księża niezłomni: Kapłan wierny Chrystusowi i Ojczyźnie - o. Rufin Franciszek Janusz, bernardyn
Księża niezłomni: Prześladowany za obronę swego biskupa Ks. Henryk Peszko (1910-1988)
Księża niezłomni: Nieugięty wobec zła - Ksiądz biskup Tadeusz Błaszkiewicz
Księża niezłomni: Lubelski Popiełuszko czasów bierutowskich Ks. Jan Szczepański (1890-1948)
Księża niezłomni: Musimy wystąpić w obronie praw narodu
Księża niezłomni Ksiądz Paweł Kontny (1910-1945)- dusz zastrzelony pasterz
Księża niezłomni Ksiądz Roman Zelek (1893-1975)- duszpasterz i społecznik
Księża niezłomni: Ksiądz biskup Szczepan Sobalkowski (1901-1958)
Księża niezłomni: Obrońca świętości rodziny Ksiądz Stanisław Ziółkowski (1904-1946), zastrzelony na ulicy przez funkcjonariusza MO
Księża niezłomni: Opiekun sierot
Księża niezłomni: Cierpiący świadek Chrystusa
Księża niezłomni: Rozmiłowany w Bogu, niestrudzony w służbie człowiekowi
Księża niezłomni: Gdy odwaga kosztowała
Księża niezłomni: Idąc za popędem miłości Ojczyzny
Księża niezłomni: "Jeżeli głoszenie Słowa Bożego jest przestępstwem, będę popełniał je dalej"
Księża niezłomni: Całym sercem służył Bogu i ludziom
Księża niezłomni: Nikomu nie odmawiał posługi
Księża niezłomni: Więziony za obronę dzieci poczętych - Ojciec Krzysztof Kotnis
Księża niezłomni: Ksiądz Zygmunt Kaczyński 1894-1953
Księża niezłomni: Ostatni akord nieznanych sprawców
Księża niezłomni Zawsze oddany Kościołowi - Ks. Stanisław Bogucki (1907-1996)
Księża niezłomni: Nigdy nie okazał strachu
Księża niezłomni: Wierny towarzysz w cierpieniu - Ksiądz arcybiskup Antoni Baraniak
Księża niezłomni: Ciche bohaterstwo - Losy księdza Wita Brzyckiego
Księża niezłomni: Godnie przeżył swój czas
Księża niezłomni: Skazany za gorliwość kapłańską
Księża niezłomni: Idź w stronę przeciwną
Księża niezłomni: Wstępując w ślady Mistrza
Księża niezłomni: Krew kapłańska. Śledztwo i śmierć księdza Józefa Fudalego
Księża niezłomni: Tajemnica śmierci ks. Romana Kotlarza
Księża niezłomni: Za kratami Mokotowa i Wronek
Księża niezłomni: Odważny obrońca Jasnej Góry o. Kajetan Raczyński
Księża niezłomni: Ksiądz Stefan Niedzielak - ostatnia ofiara Katynia
Księża niezłomni: Król Kaszubów
Księża niezłomni: Wierzbicka wojna z biskupem Piotrem Gołębiowskim
Księża niezłomni: Ksiądz Władysław Findysz - niezłomny świadek wiary
Księża niezłomni: Męczeństwo ks. Jerzego Popiełuszki
Księża niezłomni: Heroiczne życie ks. Adolfa Chojnackiego
Księża niezłomni: Odwaga księdza infułata Wojciecha Zinka
Księża niezłomni: Z życia do życia
Księża niezłomni: Ksiądz Kazimierz Jancarz - kapelan "Solidarności"
 
Serwis funkcjonuje dzięki:
www.naszdziennik.pl
Informacje 2006 - 2007


Wybory do sejmu / Biznes Informacje / Blog polityczny / Tani hosting / Pizzerie
213209 Unikalnych wizyt
P H P - F u s i o n and M a t o n o r . d e
Wielcy zapomniani: Kazimierz Michałowski | Ernest Malinowski | Zofia Kossak-Szczucka | Jan Matejko
Władysław Mickiewicz | Wacław Gasiorowski | Kornel Makuszyński | Aleksander Fredro
Ksiadz Prymas Jan Łaski | Ksiadz Prymas Jan Paweł Woronicz | Ks. abp metropolita Eugeniusz Baziak
Ksiadz arcybiskup metropolita Bolesław Twardowski | Ksiadz kapelan Jan Leon Ziółkowski
Jan Kasprowicz | Leopold Staff | Ferdynand Goetel | Jan Szczepanik | Ludwik Kubala | Mieczysław Gębarowicz
Wojciech Kętrzyński | Władysław Bełza | Artur Grottger | Antoni Małecki | Eugeniusz Romer | Jan Nepomucen Kamiński
Marian Hemar | Karol Szajnocha | Julian i Alfred Zachariewiczowie | Rudolf Weigl | Stefan Banach | Kornel Ujejski
Wincenty Pol | Witold Szolginia | Artur Oppman | Karolina Lanckorońska | Henryk Arctowski | Aleksander Kamiński


Wymiana Banerów Stron Chrzescijańskich Komputery