List pasterski JE księdza biskupa Antoniego Dydycza na dzień Matki Bożej Gromnicznej, czyli Ofiarowania Pańskiego, 2 II 2008 r.
Drodzy Bracia w kapłaństwie,
Siostry i Bracia w życiu
konsekrowanym,
Ukochani Diecezjanie!
1. Kolędowania czas dobiega końca
Uroczystość Ofiarowania Pańskiego, w tradycji polskiej znana pod nazwą święta Matki Bożej Gromnicznej, zamyka cykl pamiątek związanych z objawieniem się światu Słowa Wcielonego. Liturgiczny czas Bożego Narodzenia dobiegł końca w niedzielę Chrztu Pańskiego, ale nie można w pełni zrozumieć motywów przyjścia na świat Syna Bożego bez pochylenia się nad tajemnicą Jego ofiarowania się. Najpierw - zgodnie ze Starym Testamentem - Pan Jezus zostaje oddany Panu Bogu jako swemu Ojcu, a następnie poświęca się za nas, ludzi, czego pierwszym znakiem i zapowiedzią ukrzyżowania było wzięcie Dzieciątka Jezus w objęcia przez starca Symeona.
Ofiarowanie się Jezusa kolejnym epokom przybliżają zakony kontemplacyjne, o których dzisiaj wspominamy. Modlimy się również o powołania do nich.
W tajemnicę Ofiarowania się Pana Jezusa, obecną od Wcielenia aż do śmierci na Kalwarii, wprowadzają nas kolędy polskie, dzięki poetyckim intuicjom ich twórców. O tym przecież śpiewamy w drugiej strofce "Przystąpmy do szopy":
"Ten, co wszechświat dzierży, w żłobie dzisiaj leży,
ludzkiej pomocy czeka.
Bóg Słowo Wcielone, dzisiaj wyniszczone dla zbawienia człowieka
O, Boże, bądźże pochwalony za Twe narodzenie.
Racz zbawić ludzki ród zgubiony, racz zbawić ludzki ród zgubiony,
daj duszy zbawienie".
Słowa te mówią, że pochylając się nad Dzieciątkiem, złożonym w żłobie, jednocześnie modlimy się o nasze zbawienie, wyprzedzając czas, przenosimy się w ten sposób do wydarzeń Wielkiego Tygodnia. Oba zaś ofiarowania okazują się czymś jednym, a to z racji na ich źródło, którym jest Miłość Jezusa Chrystusa; Miłość do Ojca i do nas, ludzi. Tym właśnie treściom i refleksjom nad nimi poświęcamy czas od Chrztu Pana Jezusa do dnia 2 lutego, czyli do święta Ofiarowania Pańskiego, który niekiedy nazywamy czasem kolędowym.
2. Kolędowanie i Boże nawiedziny
Ojciec Święty Jan Paweł II, być może ze względu na to, że nasza epoka ma duże kłopoty ze zrozumieniem wartości życia ludzkiego, zachęcał i dawał nam przykład, aby śpiewem kolęd przedłużając okres Bożego Narodzenia aż do święta Matki Bożej Gromnicznej częściej zastanawiać się nad Bożonarodzeniowym Orędziem. Z tego to względu zaprowadził praktykę budowania Betlejemskiej Szopki na placu św. Piotra, otwartej w stronę miasta. Ten zwyczaj zaczyna przyjmować się także i w Polsce. Coraz częściej widzimy szopki budowane na placach miejskich, które swoją wymową towarzyszą jeszcze bardziej ludzkim obowiązkom i dążeniom.
Są one urządzane na wzór św. Franciszka z Asyżu, który dał początek takiego przeżywania tajemnicy Wcielenia i Narodzin Syna Bożego. To właśnie on z daleka od kościoła, a nawet od ludzkich mieszkań, na zboczu górskim w Greccio w roku 1223 przygotował w grocie skalnej żłóbek. Obok umieścił zwierzęta domowe i podczas Mszy pasterskiej, odprawionej na otwartej przestrzeni, wygłosił Słowo Boże, przypominając miłość Bożą względem nas, a wskazując na pusty żłobek, zachęcał, abyśmy przyjmując Słowo Boże do naszych serc i umysłów, stawali się współuczestnikami rodzenia się Pana Jezusa w naszych czasach, we współczesnej kulturze i obyczajowości, czyli po prostu w nas.
Nierzadko Szopki Betlejemskie urządzane na placach różnych miejscowości wychodzą naprzeciw harcerskiej tradycji dzielenia się Światłem Betlejemskim. Dzięki temu ponownie jako ta nowa gwiazda, ogień zapalony przy Miejscu narodzin Pana Jezusa w Betlejem - prowadzi druhny i druhów Harcerzy i nas wszystkich do Jezusa Chrystusa, który opuszcza świątynie, zostawia niebo i przybliża się ku nam. Od wieków mówi nam o tym nasza kolęda:
"Zbawicielu drogi, jakżeś to ubogi,
Opuściłeś śliczne niebo, obrałeś barłogi.
Czyżeś nie mógł sobie, w największej ozdobie,
obrać pałacu drogiego, nie w tym leżeć żłobie?".
A dzieje się tak, ponieważ Chrystus przybywa na ziemię, aby grzechy zmywać, nasze grzechy i grzechy kolejnych pokoleń. Pragnie je zmywać w tych miejscach, gdzie są popełniane, dlatego nie lęka się zimnych placów i różnych instytucji, nie zawsze na miłość otwartych.
3. Kolędowanie i ewangelizacja
Nie ma takiego okresu liturgicznego w całym roku kościelnym, który by rozbrzmiewał tak często zaproszeniem do odwiedzin Jezusa, jak okres kolędowy. Wszystkie kolędy, a jest ich ponad 500 (łącznie z pastorałkami), wyrażają - i to niesłychanie różnorodnie - zaproszenie do Betlejem, do Dzieciątka. A w tych zaproszeniach nie ma mowy o jakiejś ciekawości. Jest za to podkreślanie bliskości Boga w stosunku do człowieka. Ze strony Ojca Niebieskiego wyraża się to w posłaniu na ziemię Jednorodzonego Syna. W zachowaniu zaś Bożego Dzieciątka ta bliskość poprzez bezbronność i małość ułatwia nam odkrywanie piękna życia ludzkiego od poczęcia aż do śmierci; jego rajskie początki i urok.
A ponieważ to wszystko dzieje się w rodzinie, człowieczeństwo odzyskuje pełny swój blask, oddalając sprzed naszych oczu niepokoje i zagrożenia, będące skutkiem grzechu pierworodnego. Wielką rolę w tym względzie odgrywa obecność Matki Najświętszej. To właśnie:
"Maryja Panna, Maryja Panna Dzieciątko piastuje".
Czyni to wespół ze św. Józefem. W tym zaś wszystkim, co się tam dzieje, jest żywa nadzieja, gdyż:
"Choć w stajeneczce - choć w stajeneczce, Panna Syna rodzi,
przecież On wkrótce, przecież On wkrótce ludzi oswobodzi".
Wizja przyszłego zbawienia i naszego w nim uczestnictwa dzięki Matce Najświętszej nadaje naszym kolędom wymiar zbawczy. One to ukazują nam Maryję jako Kogoś, Kto znajduje się w samym centrum skuteczności Chrystusowego Odkupienia w odniesieniu do poszczególnych osób. Nic więc dziwnego, że to Maryja jest Gwiazdą nowej ewangelizacji.
4. Chrystus wciąż przychodzi przez Maryję
Ona bowiem w ostatnich wiekach odwiedzając ziemię, przynosi nam wciąż Zbawiciela. To już nie dotyczy spisu ludności, zarządzonego przez cezara, czyli władze okupacyjne. Sprawa jest ważniejsza, gdyż ma swoje korzenie w naszym chętnym poddawaniu się pod okupację grzechu, rożnych nałogów, uzależnień. I jest tego jakby coraz więcej. Matka Najświętsza natomiast nie patrzy obojętnie na nasze zniewolenia.
Wybiera się często na ziemię, dając początek nowym Betlejemom. Taką rolę przecież pełnią wszystkie sanktuaria, gdzie za pośrednictwem Maryi Chrystus poprzez Sakramenty Święte rodzi się w naszych sumieniach, umysłach i w życiu. Takim Betlejem stała się też Fatima. Mogliśmy się przekonać o tym w roku ubiegłym, gdy w dziewięćdziesiątą rocznicę objawień Matka Boża nawiedziła całą naszą Diecezję w Znaku Fatimskim.
To było prawdziwe rodzenie się Boga w naszych sercach i postępowaniu. A Betlejem stawała się każda ludzka dusza, każda i każdy z nas. Chcemy więc w tym okresie kolędowym podziękować za to Matce Najświętszej, za Jej wezwanie do nawrócenia się, do modlitwy, do życia Eucharystią, do trwania przy Jezusie, do postępowania w promieniach Jego światła.
Tę naszą wdzięczność wyraźmy r ównież w rodzinach. W rodzinie przychodzi na świat Boży Syn. Niech wszystkie nasze rodziny zgromadzą się w to święto Ofiarowania Pańskiego, czyli Matki Bożej Gromnicznej, o godzinie 21.00 na wspólnej modlitwie, jak o tym mówi kolędowy informator. Zapalmy świece na stole. Postawmy świecę albo lampkę w oknie. Niech to światło będzie znakiem dla nas i dla wszystkich ludzi - naszej radości ze spotkania się z Bożym Dzieciątkiem, w obecności Matki Najświętszej, a także zaproszeniem Świętej Rodziny do nas!
Tego wieczoru powitajmy Najświętszą Rodzinę gestem starca Symeona i w łączności z dziękczynieniem prorokini Anny, która "Sławiła Boga i mówiła o Nim wszystkim".
5. Niech zabrzmi podlaska kolęda
I zaśpiewajmy kolędę, a nawet pośpiewajmy ich więcej. Niech utrwali się w naszych rodzinach, a przede wszystkim w nas samych to Chrystusowe Orędzie Miłości, w bezbronnym i małym Dzieciątku tak jasno świecące w Betlejem.
I niech ten nasz śpiew ożywi naszą całą Diecezję, niech odnowi Podlasie w jego religijności i uczciwym postępowaniu.
"Niech podlaska kolęda, chociaż zło jest na świecie,
Utuli Dziecię, sprawi, że zaśnie już.
Płyń, podlaska kolędo, do ubogiej stajenki
Utul Dziecinę, by nie łkała już"
(Lucyna Woźnica).
A my będziemy czekali - to tylko niecałe jedenaście miesięcy - na kolejne Boże Narodzenie. Pozwólmy jednak, aby w naszych sercach wciąż rodził się Chrystus. Tego z całego serca życzę i w tym duchu Wszystkim Diecezjanom błogosławię: w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego. Amen.
+ Antoni P. Dydycz
Biskup Drohiczyński
|