Homilia JE księdza arcybiskupa Sławoja Leszka Głódzia, ordynariusza warszawsko-praskiego, wygłoszona 9 grudnia 2007 r. w katedrze św. Floriana w Warszawie podczas Mszy św. Dziękczynnej za posługę Prymasa Polski księdza kardynała Józefa Glempa w archidiecezji i metropolii warszawskiej
Eminencjo, Księże Prymasie Świętego Rzymskiego Kościoła Tytułu Najświętszej Maryi Panny na Zatybrzu Kardynale Prezbiterze!
Ekscelencje, Bracia w biskupstwie Kazimierzu i Stanisławie!
Księża Biskupi: Romualdzie i Tadeuszu!
Kapituły Katedralna i Kolegiacka!
Kapłani wszystkich godności!
Drogie Siostry Zakonne!
Panie Premierze!
Panie Ambasadorze Zakonu Maltańskiego!
Szanowni Goście, przedstawiciele władz wojewódzkich i samorządowych! Przedstawiciele instytucji i struktur życia społecznego!
Umiłowani Diecezjanie!
I. "Nawróćcie się, bo bliskie jest Królestwo Niebieskie!"
W drugą niedzielę Adwentu Ewangelia według św. Mateusza prowadzi nas nad Jordan, do świętego Jana Chrzciciela, do tego męża Bożego, który stoi na granicy Starego i Nowego Testamentu. To on, wielki prorok, był tym, który odczytał nadchodzący znak czasu - przyjście na świat Mesjasza, na którego czekały pokolenia. Przygotowywał swoich współczesnych, tych, co do niego przychodzili z Jerozolimy, z Judei, z okolicy nad Jordanem na spotkanie z Jezusem, odsłaniał przed nimi znaczenie jego misji. "Ja was chrzczę wodą dla nawrócenia; lecz Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie: ja nie jestem godzien nosić mu sandałów. On was chrzcić będzie Duchem Świętym i ogniem" (Mt 3, 11).
Wskazywał na zbawczy wymiar przyjścia Jezusa dla wszystkich pokoleń ziemi, na potrzebę przemiany serc, której domaga się Ten, który "ma wiejadło w ręku i oczyści swój omłot; pszenicę zbierze do spichlerza, a plewy zgasi w ogniu nieugaszonym (Mt 3, 12). To przyjście Jego, Króla Sprawiedliwego, zapowiadał przed wiekami prorok Izajasz: "Sprawiedliwość będzie mu pasem na biodrach, a wierność przepasaniem lędźwi" (Iz 11, 5), a "kraj się napełni znajomością Pana, na kształt wód, które przepełnią morze" (Iz 11, 9).
"Nawróćcie się, bo bliskie jest Królestwo Niebieskie!" - wołanie świętego Jana Chrzciciela znad Jordanu biegnie echem przez stulecia. Powtarza je Kościół ustami biskupów i kapłanów, szczególnie teraz, w adwentowym czasie oczekiwania.
"Nawróćcie się, bo bliskie jest Królestwo Niebieskie!" - słowa Jana Chrzciciela niosą zapowiedź tej wielkiej przemiany, jaką przyniesie Chrystus - budowniczy Bożego ładu, Pan królestwa, które nie ma granic, bowiem trwa wszędzie tam, gdzie ludzkie serca otwarte są na prawdy wiary, biją rytmem miłości, zawierzają swoją przyszłość nadziei.
"Nawróćcie się!" - słowa Proroka skierowane są ku innym. Są to słowa o społecznym wymiarze, wyraz troski o to, aby inni - nie tylko ja - poprzez przemianę serc mogli uczestniczyć w "wolności i chwale dzieci Bożych" (Rz 8, 21).
"Nawróćcie się, bo bliskie jest Królestwo Niebieskie"...
Adwentowe refleksje biegnące drogami nawrócenia otrzymały w tym roku duchowe i intelektualne wsparcie. Encyklikę Ojca Świętego Benedykta XVI zatytułowaną "Spe salvi", która w głęboki sposób rozświetla drogę chrześcijańskiej nadziei. Tej nadziei, która wytycza cel naszego życia, wyzwala go spod panowania "żywiołów świata", otwiera na oścież "mroczne wrota czasu i przyszłości". Tej nadziei, która prowadzi ku ostatecznym celom człowieka, dotyka istoty naszego odkupienia przez Jezusa Chrystusa. Bowiem "w nadziei już jesteśmy zbawieni" (Rz 8, 24). Bowiem "człowiek - to jedno z najważniejszych zdań tej encykliki - potrzebuje Boga, w przeciwnym razie nie ma nadziei".
II. Świadek nadziei
"Człowiek potrzebuje Boga, w przeciwnym razie nie ma nadziei". Powtarzam raz jeszcze to zdanie wobec naszego eucharystycznego zgromadzenia. Wobec nas wszystkich tu zgromadzonych, którzy jesteśmy dziećmi nadziei. Bo otworzyliśmy serca na prawdę o Bogu wyrażoną w Credo. Bo przyjęliśmy zaproszenie do spotkania z Bogiem żywym w sakramencie Ciała i Krwi Pańskiej. Bo poprzez sakrament chrztu świętego staliśmy się współuczestnikami Jego śmierci i Jego chwalebnego zmartwychwstania! Bo zaufaliśmy nadziei!
Kto nas uczył tej nadziei? Czynili to świadkowie nadziei, nauczyciele nadziei. Wiele jest ich imion. Wskazać je może każdy z Was, słuchaczy moich słów. Są pośród nich święci i błogosławieni, rodzice i krewni, nauczyciele i wychowawcy, i przyjaciele Chrystusa, zapraszający nas do wspólnej drogi z Nim - Dobrym Pasterzem. Są pośród nich kapłani, szczególni świadkowie nadziei. To oni tę nadzieję przepowiadają, głosząc Słowo Boże - znak transcendentnej nadziei. To oni tą nadzieją - w jej sakramentalnym wymiarze - wciąż obdzielają braci. Kapłani - świadkowie nadziei.
Bracia i Siostry!
Dziś wspólnota wiary i nadziei zgromadzona w katedrze diecezji warszawsko-praskiej pragnie w sposób szczególny dziękować jednemu z tych kapłanów - świadków nadziei i nauczycieli nadziei. Jest nim - wiemy o tym wszyscy - Józef Kardynał Glemp, Prymas Polski, emerytowany arcybiskup metropolita warszawski.
Dziękuję, Księże Kardynale, że przyjąłeś nasze zaproszenie do udziału w tej uroczystości. Wobec Bożego Majestatu, wobec Chrystusa Eucharystycznego, pragniemy wyrazić wdzięczność za dobro, które uczyniłeś, za ślady, jakie w ludzkich duszach zostawiłeś, za dzieła, które stworzyłeś, za miłość i pasterską troskę, którą obdarowałeś tych, którym przewodziłeś na drogach nadziei.
Pozwól nam wypowiedzieć to nasze homagium czci i wdzięczności wobec Ciebie - obecnego w naszej katedrze. Wiemy, jak skromnym jesteś Pasterzem, jak bardzo Twa kapłańska droga jest drogą sługi zatroskanego przede wszystkim o innych.
Ale usprawiedliwia nas to, że te znaki wiary i miłości, które pragniemy z Twej posługi wydobyć i ukazać, Ty sam traktujesz nie jako cząstki ludzką ręką splecionego wieńca zasług i chwały, ale ślady Twego oddanego i pokornego służenia Temu, o Którym mówi św. Jan Chrzciciel: "Ten, który idzie za mną, mocniejszy jest ode mnie" (Mt 3, 11).
Ponad rok temu złożyłeś, Czcigodny Księże Prymasie, swój urząd arcybiskupa metropolity warszawskiego, rządcy archidiecezji szczególnej - obejmującej stolicę państwa i Narodu. Angażującej swego pasterza - w dodatku Prymasa Polski i wieloletniego przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski - w sprawy i problemy o rozległej skali, w zagadnienia o szerokim wymiarze społecznym, politycznym, niekiedy dziejowym.
Pełnisz, Dostojny Kardynale, godność Prymasa Polski, która tak mocno związała się z dziejami Ojczyzny. W ich toku godność ta, którą w XV wieku, podczas Soboru w Konstancji, arcybiskup Mikołaj Trąba wyjednał dla arcybiskupów gnieźnieńskich - byłeś jednym z nich - nabrała nowego znaczenia.
W dawnej Polsce Prymasi Polski byli interrexami - zastępowali władcę w czasie bezkrólewia. Stawali się zwornikami ciągłości władzy królewskiej i jedności państwa. Swoistymi znakami królestwa, którego istota, godność, także religijny wymiar, w chwili, kiedy króla brakowało, przenosiła się - w symboliczny sposób - na Wzgórze Lecha, do relikwii św. Wojciecha, patrona Ojczyzny.
A co się działo, kiedy na dobre suwerena zabrakło, a nie tylko na krótki interwał bezkrólewia? Co się działo, kiedy przyszły rozbiory, a w latach po II wojnie światowej otrzymaliśmy państwo i ustrój z obcego nadania?
To w tamtych latach w posłudze Prymasów wyrażał się imperatyw polskiej wolności. To ich posługa - interreksów ducha - stawała się czytelnym znakiem, że prawa Narodu trwają. Że ten nurt nieśmiertelny wolności i miłości Ojczyzny nie da się skierować w koleiny narzuconego z zewnątrz porządku.
To od tronu Prymasów Polski płynęły pouczenia, myśli, projekty, które miały Naród jednoczyć wokół wielkich duchowych celów, które także miały służyć nadziei na odmianę losu Ojczyzny.
Wspomnijmy dokonany przez Kardynała Augusta Hlonda 8 września 1946 roku na Jasnej Górze Akt Poświęcenia Narodu Polskiego Niepokalanemu Sercu Maryi. Przywołajmy program Jasnogórskich Ślubów Narodu i obchody Sacrum Poloniae Millennium - dzieła Prymasa Tysiąclecia. Dzieła, które miały służyć odnowie ducha, ale także odkrywać wartość wiana polskich wieków, bogactwo polskiego ducha, w tamtej epoce dziejowego starcia chrześcijaństwa z bezbożnym komunizmem.
Interreksi - obrońcy praw Boga i praw Narodu. Słuchani przez Naród. Prześladowani i ograniczani w swej posłudze przez tych, którzy próbowali - bez powodzenia - odmienić polskiego ducha, zgasić wicher prawdy i wolności.
Tę posługę Prymasa - interreksa pełnił w latach odebranej Polsce korony wolności Józef Kardynał Glemp. Szczególnie ta posługa dochodziła do głosu w chwilach trudnych, dramatycznych, które domagały się jednoznacznego świadectwa, klarowności, przenikliwości, odpowiedzialności i duchowej wielkości.
Zbliża się 26. rocznica stanu wojennego. Tragicznego doświadczenia Narodu, którego aspiracje do życia w wolności zostały wtedy brutalnie zahamowane. Także szczególnej posługi Kościoła, który musiał podjąć misję jednania, misję swoistego Samarytanina - opiekuna tych, którzy doznali krzywdy. Stał się również wyrazicielem aspiracji i pragnień tych, którym odmówiono prawa głosu - więźniów, internowanych, zepchniętych do podziemia.
Wspominamy dziś to szczególne świadectwo Prymasa Polski dawane w tamtych godzinach. Tamten pamiętny apel o ratowanie życia i obronę przed rozlewem polskiej krwi, wypowiedziany 13 grudnia w sanktuarium Matki Bożej Łaskawej na Starym Mieście. Tamto wezwanie do rozsądku - przytaczam słowa księdza Prymasa: "Nawet za cenę narażenia się na zniewagi (...) nawet gdybym miał boso iść, i na kolanach błagać: Nie podejmujcie walki Polak przeciw Polakowi".
Także tę posługę miłości i prawego sumienia pełnioną w późniejszych latach, wedle miary Ewangelii i wedle wnikliwego rozeznania pragnień ludzi Ojczyzny, których do wolności wyswobodził Chrystus.
Dziękujmy dziś za tamtą postawę, Księże Prymasie, w przededniu rocznicy tamtych wydarzeń. Dziękujemy za tamtą posługę Prymasa - interreksa w drodze Narodu ku wolności.
Dziękujemy za długie lata posługi Przewodniczącego Konferencji Episkopatu Polski, która biegła przez lata znamienne dla dziejów Polski i Kościoła.
Dziękujemy za wszelkie dobro, które udało się wyzwolić, za wysiłek wniesiony w ustanowienie ładu wewnętrznego w Ojczyźnie, za odpowiedzialne i roztropne kierowanie pracą Konferencji Episkopatu Polski.
Umiłowany Księże Prymasie!
Nasza generacja patrzy na Ciebie także jako na świadka posługi Sługi Bożego Kardynała Stefana Wyszyńskiego, którego tyle lat byłeś współpracownikiem - zaufanym, bliskim, wiernym.
I w Twoim pasterskim posługiwaniu, początkowo na dwóch stolicach, prymasowskiej - gnieźnieńskiej, i stołecznej - warszawskiej, czytelny był ten styl posługi nawiązujący do stylu Twego Wielkiego Poprzednika, nazywanego Prymasem Tysiąclecia. Jednym z jego elementów była obecność w centrum spraw i zagadnień, którymi żyje Naród, gotowość do angażowania się we wszystkie sprawy, które mogą dobrze służyć Polsce jutra i ładowi polskich sumień.
I wreszcie ten rys Twej religijności - tak bliski religijności Prymasa Tysiąclecia: miłość ku Matce Zbawiciela, Królowej Narodu i polskich serc, Tej, która tak mocno związała się z orędziem Chrystusowej nadziei. Maryja, Gwiazda Morza, pewna przewodniczka na drogach żywota, także na ojczystych, polskich drogach.
Księże Kardynale!
Nasze słowa wdzięczności kierujemy za ten czas, kiedy byłeś Pasterzem także prawobrzeżnej części stolicy i przyległych do niej obszarów - dziś to diecezja warszawsko-praska. Do 25 marca 1992 r., do czasu ustanowienia przez Ojca Świętego Jana Pawła II bullą "Totus Tuus Poloniae populus" nowej struktury terytorialnej Kościoła w Polsce, było to terytorium archidiecezji warszawskiej, której byłeś, Czcigodny Księże Kardynale, pasterzem od pamiętnego 1981 roku.
Ilekroć patrzę na sekwencję tamtych lat Twej posługi na terytorium dzisiejszej diecezji warszawsko-praskiej, to spostrzegam, jak wiele trwa tu mocnych, trwałych śladów Twoich arcybiskupich rządów.
Znajdujemy je w dziełach ducha i rąk ludzkich - świątyniach wznoszonych z Twojej inspiracji i Twego rozporządzenia, przez Ciebie konsekrowanych na służbę Panu i wspólnotom wiernych. Jedną z nich jest parafia św. Włodzimierza na warszawskim Bródnie. Zaraz po Milenium Chrztu Rusi i Ukrainy erygowałeś ją, chcąc przybliżyć się do rodziny Słowian. Dziś ofiarujesz figurę św. Włodzimierza. Otrzymałeś ją od redaktora "Literaturnej Gaziety" w Moskwie! Niech św. Włodzimierz przybliży nasze narody, gdy tak trudno politykom znaleźć zrozumienie.
Twoje decyzje odnajdziemy w dziejach tutejszych parafii, których tak wiele erygowałeś. W dziejach dekanatów, szczególnie tych, które z Twojej woli powstały lub zostały odnowione, jak historyczny dekanat stanisławowski, skasowany po Powstaniu Styczniowym.
Wschodnia część archidiecezji warszawskiej - dziś terytorium naszej diecezji - stanęła w centrum dziejowych wydarzeń, w których organizacji i duchowym do nich przygotowaniu odegrałeś, Arcybiskupie Warszawski, wielką rolę. Stadion Dziesięciolecia, na którym w czerwcu 1983 roku Jan Paweł II mówił nam - porażonym jeszcze stanem wojennym - o powołaniu uczniów Chrystusa do odnoszenia zwycięstw. Rok 1991, bazylika Najświętszego Serca Jezusowego, otwarcie Synodu Plenarnego w obecności Ojca Świętego.
To wreszcie ta posługa, która odcisnęła się w sercach tych, którzy słuchali przepowiadanego przez Ciebie, Prymasie Polski, Bożego Słowa, uczestniczyli w Świętej Liturgii, którą sprawowałeś w tak wielu miejscach prawobrzeżnej Stolicy.
Wdzięczne serca otwierają dziś księża naszej diecezji, których niegdyś w obrzędzie święceń uczyniłeś kapłanami, przewodnikami Ludu Bożego na jego drogach ku Chrystusowi, szafarzami świętych sakramentów.
Dziękujemy słowami czytanego dziś Listu św. Pawła Apostola do Rzymian, które przecież odnieść można do posługi kapłańskiej, w tym wypadku do Twej posługi Ołtarza i wytrwałej posługi Słowa: "To zaś, co niegdyś zostało napisane, napisane zostało i dla naszego pouczenia, abyśmy dzięki cierpliwości i pociesze, jaką niosą Pisma, podtrzymywali nadzieję" (Rz 15, 4).
Dziękujemy Ci, Księże Kardynale, za podtrzymywanie nadziei...
Umiłowani Bracia i Siostry!
Jest jeszcze drugi motyw naszej wdzięczności, którą kierujemy do Księdza Prymasa. Wdzięczności za ostatnie piętnastolecie. Za czas, kiedy z woli Stolicy Świętej Ksiądz Kardynał dalej sprawował urząd arcybiskupa metropolity warszawskiego i Prymasa Polski - jako kustosz relikwii św. Wojciecha w bazylice gnieźnieńskiej. Kiedy swoją władzę metropolity sprawował nad naszą, erygowaną w 1992 roku diecezją warszawsko-praską.
O tym pierwszym okresie kształtowania się nowej diecezji, o życzliwości i pomocy udzielanej jej przez Księdza Metropolitę, wiele mógłby powiedzieć pierwszy pasterz naszej diecezji, ksiądz biskup Kazimierz Romaniuk. Kiedy trzeba było wszystko zaczynać od początku, budować struktury diecezjalne, zakładać seminarium, nieoceniona była rada i doświadczenie arcybiskupa metropolity. Gościły go mury tej katedry, świątyni, w której zainicjowano szeroki program jej upiększenia, który przystoi pierwszemu kościołowi w diecezji - matce wszystkich diecezjalnych świątyń.
Winien jestem wdzięczność za te lata, kiedy pełnię posługę biskupa warszawsko-praskiego. Wracam pamięcią do ingresu i widzę Ciebie, Kardynale Prymasie, pośród braci w biskupstwie wprowadzających mnie na katedrę biskupów warszawsko-praskich.
Więcej, sięgam pamięcią do dnia mej konsekracji biskupiej na Jasnej Górze. Tam z Twoich rąk, Księże Prymasie, głównego konsekratora, otrzymałem pełnię kapłaństwa.
Byłeś tu z nami - przez te trzy lata - przy różnych okazjach. Także na terytorium naszej diecezji, choćby podczas pamiętnej wizyty Ojca Świętego w 1999 roku.
Prymas Polski - i za to trzeba dziękować - w czasie Kongresu Eucharystycznego w 2005 roku, jako legat papieski, przewodniczył na placu Marszałka Józefa Piłsudskiego beatyfikacji trzech synów naszego Narodu, pośród nich naszego diecezjanina, księdza Ignacego Kłopotowskiego, apostoła Pragi, rzutkiego redaktora i wydawcy.
Księże Kardynale!
Dziękować nigdy dość. Składamy ten bogaty plon Twoich pasterskich działań na Ołtarzu Pańskim - plon wdzięczności, plon urodzaju. Modlić się będziemy także w intencji tego dzieła, któremu w ostatnich latach poświęciłeś tyle starań i trosk. Dzieło to - Świątynia Bożej Opatrzności - powstaje na wilanowskich błoniach. Wyrosła z prymasowsko-interreksowego ducha, z poczucia długu wobec przeszłych pokoleń, które tę budowę zainicjowały, a która z powodu zewnętrznych wydarzeń nie doszła wtedy do skutku. Wspierajmy to wielkie dzieło podjęte przez Księdza Prymasa modlitwą i ofiarnym sercem.
III Miara ostatecznej Miłości
Bracia i Siostry!
Wydobyłem tu wiele motywów życia i posługi Księdza Prymasa. Są one ważne, często o historycznym wymiarze, ale przecież nie stanowią istoty, rdzenia, pełni tego kapłańskiego żywota kapłana i biskupa, który usłyszawszy przed laty wołanie Chrystusa "Pójdź za mną" - poszedł na kapłańską posługę jednania, na służbę prawdzie i nadziei. Tej nadziei, którą daje Bóg!
Tej nadziei, która jest niezwykłym dobrem, bowiem, kto nie zna Boga, chociażby miał wielorakie nadzieje, w gruncie rzeczy, nie ma nadziei, która podtrzymuje całe życie (por. Ef 2, 12).
Wracamy do sługi Słowa, do proroka Jana Chrzciciela, wracamy do zapowiedzi zbliżającego się Królestwa, do Króla wieków, do chwili, która przemieni świat wedle miary ostatecznej Miłości.
Wracamy do Maryi, która już zna kształt wieczności. Prowadź nas, Matko, do swego Syna. I powtarzaj na drogach Adwentu wszystkim zbłąkanym, wszystkim, którzy pogubili pewność wiary, także tym, co idą wierni, wpatrzeni w gwiazdę, która zaprowadzi ich wkrótce do Betlejem, do szopy, gdzie Bóg prawdziwy z Boga prawdziwego stał się człowiekiem, słowa, które wypowiedział Anioł podczas zwiastowania - przypomina je encyklika "Spe salvi" - "Jego panowaniu nie będzie końca" (Łk 1, 33).
Drogami Adwentu idźmy radośnie na spotkanie Pana! Idźmy na spotkanie nadziei, w której "już jesteśmy zbawieni!" (Rz 8, 24). Amen.
|