Styczeń 09 2009 15:04:06
Księża niezłomni: Godnie przeżył swój czas
wiara dnia kwiecień 01 2007 11:59:45
Należał do pokolenia, któremu - jako pierwszemu - przypadło w udziale doczekać, po 123 latach niewoli, wolnej Polski. Dorastający i wykształceni już w II RP byli pokoleniem Polski niepodległej, które bardzo dobrze wiedziało, że należy się troszczyć nie tylko o sprawy własne i własnej rodziny, ale też o dobro wspólne. Stąd w II RP ujawniło się tak wielu wybitnych polityków, działaczy gospodarczych i społecznych, uczonych i kapłanów.

Jednym z nich był ks. Jan Stępień, który równolegle, obok działalności ściśle kapłańskiej, potrafił realizować swą misję także na innych płaszczyznach. Uważał, że Ewangelię można i trzeba realizować także poza Kościołem w sensie ścisłym. Był więc kapłanem o wszechstronnych zainteresowaniach, który potrafił dostrzec dobro w drugim człowieku zawsze i we wszystkich, nawet najbardziej skrajnych warunkach. A tych mu los w jego długim i bogatym życiu dostarczył w nadmiarze.

Służyć Bogu do końca życia
Urodził się 23 czerwca 1910 r. w Osieku koło historycznego Sandomierza, w rodzinie inteligenckiej. Miał dwóch braci i dwie siostry. Rodzina z powodu złego stanu zdrowia ojca żyła bardzo biednie, na barkach Jana spoczywały więc dodatkowe obowiązki. Jako bardzo zdolny uczeń dorabiał na życie licznymi korepetycjami. W szkole był aktywnym działaczem Sodalicji Mariańskiej. Po latach pisał o swym powołaniu: "w duszy mojej zapłonęła gorąca miłość do Stwórcy wszechświata, zabłysła iskra powołania Bożego i objawiła się szczególna chęć służenia Bogu do końca życia". Po ukończeniu gimnazjum w 1928 r. wstąpił zatem do Wyższego Seminarium Duchownego w Sandomierzu. Ukończył je cztery lata później i w następnym, 1933 r., otrzymał święcenia kapłańskie.
Nieprzeciętnie zdolny, wcześnie zwrócił na siebie uwagę swych przełożonych. Został skierowany na dalsze studia na Wydziale Teologicznym Uniwersytetu Warszawskiego. W 1935 r. uzyskał stopień magistra, a już rok później - doktora, po przedłożeniu rozprawy "Uzdrowienie chorych w Jerycho". Nie był to dla ks. Jana koniec nauki. W latach 1936-1939 kontynuował studia w Papieskim Instytucie Biblijnym w Rzymie, uzyskując kolejno stopnie licencjata i kandydata nauk biblijnych. Ponadto, poza tymi studiami, znalazł czas na dokształcanie się w zakresie orientalistyki, studiując starożytne i nowożytne języki Orientu.
Jego wiedza i talent pedagogiczny zostały wykorzystane natychmiast po powrocie do kraju - został bowiem wykładowcą Pisma Świętego i prefektem alumnów w Wyższym Seminarium Duchownym w Sandomierzu.

Ratował każde życie
Szybkimi krokami zbliżała się jednak katastrofa wojenna. Ksiądz Stępień został członkiem Komitetu Obywatelskiego przy Radzie Miejskiej w Sandomierzu. Podczas działań wojennych we wrześniu 1939 r. pełnił posługę kapelana wojskowego w miejscowym szpitalu powiatowym. Podczas pożaru placówki dzięki przytomności umysłu zdołał zorganizować przy pomocy alumnów seminarium ewakuację rannych - zarówno Polaków, jak i Niemców.
Niemieccy okupanci szybko odkryli swe oblicze. Uwięzili około 2 tys. mężczyzn z Sandomierza i okolic, żądając za nich okupu "20 zł od głowy". Ksiądz Jan Stępień wspólnie z przedstawicielem miejscowej gminy żydowskiej, szewcem Goldbergiem, zorganizował społeczną zbiórkę. Żądanej kwoty nie udało się jednak zebrać w terminie. Mimo to podjął skuteczne pertraktacje z niemieckim komendantem obozu w Zochcianku, gdzie nieszczęśnicy byli przetrzymywani. Uratował w ten sposób także kilkudziesięciu Żydów, co - jak się okazało - miało później pewien wpływ na złagodzenie represji, jakich doznał w Polsce Ludowej.

W sandomierskiej konspiracji
Okres okupacji to dla ks. Stępnia praca w konspiracji, której poświęcił sporo czasu i sił. Z powodu gorącej miłości do Boga i Ojczyzny trafił do tajnych struktur Stronnictwa Narodowego, które na tym terenie było szczególnie silne. W okresie studiów na Uniwersytecie Warszawskim poznał dobrze m.in. Stefana Sachę, jednego z najwybitniejszych przywódców SN. Równolegle zaangażował się w tajne nauczanie, rozumiejąc bardzo dobrze, jak ważne jest wychowanie i kształcenie młodego pokolenia, szczególnie zagrożonego demoralizacją w warunkach straszliwej okupacji. W ramach SN współtworzył Organizację Kleru Polskiego, której zadaniem było m.in. przygotowywanie kapelanów wojskowych dla organizacji konspiracyjnych, w tym dla Narodowej Organizacji Wojskowej (NOW).
Jego szeroko rozgałęziona praca konspiracyjna i społeczna na terenie Sandomierza i okolic została przerwana nagle w marcu 1942 roku. Wówczas Niemcy rozpoczęli masowe aresztowania miejscowej inteligencji w ramach akcji pozbawiania Polaków warstwy przywódczej. Okupanci nie pominęli też seminarium duchownego - pierwszym na liście poszukiwanych był ks. Stępień. Zapytany przez żandarma o samego siebie wskazał piętro wyżej, sam zaś zdążył w przebraniu zakonnicy wymknąć się ze ścisłej obławy. W Sandomierzu nie było jednak już dla niego miejsca, gdyż tam go bardzo dobrze znano.

W centralnych strukturach SN
Wówczas miejscem pobytu takich jak on - ściganych listami gończymi, była przede wszystkim Warszawa. Tu ksiądz Stępień ukrywał się jako kapelan Sióstr Karmelitanek Bosych na Woli. Miejsce to wielokrotnie służyło za schronienie tym, których tam osobiście kierował, jeszcze bardziej potrzebującym niż on. Wśród nich był m.in. Jurek Wilner, działacz Żydowskiej Organizacji Bojowej, łącznik między gettem warszawskim a stroną aryjską.
Nowy etap konspiracji ks. Jan Stępień rozpoczął, wchodząc do centralnych struktur SN i NOW. Otrzymał na to zgodę Stolicy Apostaolskiej (za pośrednictwem orionisty ks. B. Marabotto). Został członkiem Zarządu Głównego SN oraz kierownikiem Centralnego Wydziału Propagandy SN i NOW (jako "Jan", "dr Jan"), który pod jego kierunkiem stał się jednym z najbardziej prężnych ośrodków podziemnej propagandy w okupowanym kraju. Tu wydawano "Walkę", "Polaka", "Sprawy Narodu", "Żołnierza Wielkiej Polski" oraz okolicznościowe referaty i broszury.
Szczególnym osiągnięciem były publikacje literackie, m.in. "Słowo prawdziwe" - antologia konspiracyjnej poezji narodowej, oraz "Wierne Płomienie" - wybór utworów poetów narodowych ze Lwowa.
Latem 1943 r. ks. Stępień zdołał doprowadzić do powstania Porozumienia Organizacji Narodowych i koordynacji kierunków propagandy przez stałe odprawy kierowników propagandy pod jego kierownictwem. Aby nadać swej pracy formacyjnej szerszy zakres i mocną nadbudowę, przyczynił się do powołania w 1943 r. Instytutu św. Pawła i św. Ignacego Loyoli. Skupiał on wybitne osobistości z SN, Delegatury Rządu, Armii Krajowej i innych organizacji, a jego celem było umacnianie najbardziej cennych elementów kultury narodowej. Ksiądz Stępień został (z nominacji ks. abp. metropolity krakowskiego Adama Sapiehy) asystentem kościelnym Instytutu.
Na początku 1943 r. m.in. z inspiracji ks. Stępnia wydano książkę "Warszawa - Rzym" jako odpowiedź na nasilające się już wówczas kłamliwe zarzuty wobec Kościoła i Stolicy Apostolskiej kierowane przez ośrodki propagandowe skrajnej lewicy. Okresowe sprawozdania z prac Instytutu oraz Centralnego Wydziału Propagandy SN przekazywał do Rzymu.
Jeszcze jedną inicjatywę z tego okresu trzeba koniecznie przypomnieć. Ksiądz Stępień był jednym z inicjatorów utworzenia Komitetu Ziem Wschodnich. Jego pierwotne zadanie polegało na propagowaniu polskich interesów na Kresach Wschodnich. Jednakże wobec nasilającego się tam ludobójstwa, dokonywanego na ludności polskiej przez ukraińskich nacjonalistów spod znaku OUN i UPA, główny wysiłek Komitetu skierowany został na organizowanie i udzielanie pomocy uchodźcom pozbawionym wszelkiego mienia. Komitet działał aż do jego rozbicia na skutek aresztowań dokonanych przez UB w latach 1946-1947.

Konspirator uczył zasad konspiracji
Warto wspomnieć jeszcze jeden epizod z jego pracy podziemnej. Jako osoba szczególnie doświadczona w tym zakresie ks. Stępień był... wykładowcą zasad konspiracji dla swych podwładnych. Nakazywał ich bezwzględne przestrzeganie, a do elementarnych wskazówek należało to, aby jak najmniej wiedzieć i znać jak najmniej osób. Miewał z tym sporo kłopotów, co po latach opowiadał z właściwym sobie poczuciem humoru. Niektórzy księża odbierali to bowiem jako osobiście okazywany im brak zaufania. Ale takie były wówczas realia. Dzięki m.in. takim działaniom i bardzo surowym wymogom od lata 1943 r. nie było już wpadek w strukturach konspiracyjnych, które podlegały bezpośredniemu nadzorowi ks. Stępnia. Uratował więc wiele istnień ludzkich.
Po wybuchu Powstania Warszawskiego został kapelanem - dziekanem dla Mokotowa. W stopniu podpułkownika WP mianowano go szefem Biura Informacji i Propagandy na Mokotowie. Z racji wrodzonych zdolności dyplomatycznych i biegłej znajomości języków obcych podjął się misji specjalnej - na polecenie Komendy Głównej AK przedarł się do Zalesia, gdzie stacjonował sztab II Korpusu Węgierskiego. Nakłonienie Węgrów do wystąpienia po stronie polskiej nie było możliwe. Polacy nie mogli udzielić Węgrom gwarancji uzyskania statusu aliantów, szczególnie wobec zbliżającej się Armii Czerwonej.
Po upadku powstania osiadł w Krakowie, gdzie ukrywał się w klasztorze Karmelitów Bosych jako brat Józef Maria od Jezusa.

Kapłan tułacz
Po zakończeniu działań wojennych ks. Jan Stępień nie brał już tak intensywnego udziału w podziemnym życiu politycznym, ale trafnie ocenił, że ujawnienie się i dekonspiracja własna oraz kolegów jest drogą donikąd. Rozpoczął więc kolejny etap swego tułaczego życia. Osiadł w Poznaniu, szykując się do objęcia wykładów z iranistyki na miejscowym Uniwersytecie. Okazało się jednak, że komunistyczna bezpieka dosłownie deptała mu po piętach i musiał pośpiesznie szukać dla siebie nowego miejsca. Jako ks. dr Stanisław Jankowski został proboszczem w Krośnie Odrzańskim, na ówczesnym "Dzikim Zachodzie", gdzie schronienie znajdywali tacy jak on rozbitkowie.
Był nie tylko duszpasterzem. Wszędzie bowiem, gdzie przebywał, natychmiast uwalniał swą pasję społecznikowską, a tam, na Ziemiach Odzyskanych było to szczególnie potrzebne. Został więc przewodniczącym Miejskiego Komitetu Opieki Społecznej, założycielem i pierwszym przewodniczącym Ochotniczej Straży Pożarnej, przewodniczącym cechu rzemiosł, twórcą ośrodka sanitarnego - zalążka przyszłego szpitala.
Przygarniał bezpańskie psy, opiekując się nimi i dając im schronienie, co zapewniało mu ich przywiązanie. Parafianie nazwali nawet jego czworonożnych przyjaciół "Urzędem Bezpieczeństwa Proboszcza" (UBP), nawiązując w ten sposób do osławionej nazwy stalinowskiej bezpieki.
W Krośnie Odrzańskim też zbyt długo nie zagrzał miejsca. Ostrzeżony, że jest zdekonspirowany i lada chwila może być aresztowany, w styczniu 1947 r. potajemnie udał się do Olsztyna, do ks. Teodora Benscha, swego przyjaciela jeszcze z okresu studiów w Rzymie. Ksiądz Bensch, jako administrator apostolski diecezji warmińskiej, umożliwił mu nową, kolejną legalizację. Ksiądz Jan Stępień stał się tym razem ks. Stanisławem Janczarem, kapłanem z diecezji łuckiej. Jako proboszcz w Jezioranach koło Olsztyna stanął przed trudnym zadaniem - wśród jego nowych parafian było jeszcze kilkuset Niemców, a stosunki między ludnością polską i niemiecką na skutek bardzo świeżych zaszłości wojennych nie były najlepsze.
Ksiądz Stępień nie byłby sobą, gdyby nie potrafił poradzić sobie z takim wyzwaniem. Powoli, ale systematycznie przełamywał wzajemną nieufność, odprawiał Msze św. po niemiecku i polsku, zorganizował Caritas, obejmując stałą opieką najbiedniejszych, wśród których było wielu niedawnych przedstawicieli "rasy panów". Niedługo jednak pełnił posługę kapłańską i realizował się w pasji społecznikowskiej. Po niespełna półrocznym pobycie w Jezioranach 5 lipca 1947 r. ks. Stępnia dopadło UB. Tak zaczęła się jego "czerwona Droga Krzyżowa"...

Miłe złego początki...
Konwój, złożony z samochodu osobowego, w którym pilnowało więźnia trzech funkcjonariuszy UB z długą bronią (gotową do strzału), oraz dwóch samochodów pancernych, udał się do Olsztyna. Stamtąd przewieziono go prosto do siedziby osławionego Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego w Warszawie przy ul. Koszykowej (dziś w tym gmachu mieści się Ministerstwo Sprawiedliwości).
Okres śledztwa i przebywania w komunistycznym więzieniu w przypadku ks. Stępnia możemy podzielić na dwa bardzo nierówne etapy. Pierwszy trwał zaledwie trzy dni, ale był bardzo znamienny. W tym czasie księdza usilnie namawiano do całkowitej współpracy z "władzą ludową", oferując mu prawdziwie komfortowe warunki. Miał nawet zapewnione towarzystwo funkcjonariusza UB i żołnierza do usług. Partnerem do rozmów był zaś płk Józef Czaplicki, który z racji okrutnego traktowania żołnierzy AK zwany był "Akowerem". Odmowa współpracy i odrzucenie propozycji składanych przez Czaplickiego diametralnie odmieniły los ks. Stępnia. Z partnera do rozmów stał się zwykłym więźniem, z którego siłą zdarto sutannę i wrzucono go do małej, pojedynczej celi w piwnicy bez okna, bez łóżka i stołka.

W szponach bezpieki
Rozpoczął się drugi etap - stałych szykan, prześladowań, intensywnych śledztw, poniżania i męczarni. Ale najpierw epizod, który świadczy o różnicy, jaka była między nim a śledczymi. Podczas wypełniania kwestionariusza osobowego ks. Stępień zatrzymał się przy rubryce "znajomość języków obcych". Można tam było wpisać z trudem dwa, trzy języki. Tak to wspominał po latach: "Zapytałem więc, jakie języki mam tu podać z osiemnastu (!), które znam. Nastąpiła konsternacja wśród urzędników (...)".
Śledztwem kierował osobiście płk Józef Goldberg-Różański. Przesłuchania prowadziło na zmianę kilkunastu śledczych w dzień i w nocy, z krótkimi przerwami. "Tylko dwóch było Aryjczykami. Reszta to Żydzi radzieccy albo polscy". Interesowały ich sprawy z okresu okupacji niemieckiej, albowiem po wojnie ks. Stępień działalności politycznej już nie prowadził. Wśród najbardziej drażliwych dla ubeków zagadnień znalazło się to, że więzień miał być jezuitą, co było nieprawdą i czego się oczywiście wypierał. A przypisywano mu chęć prowadzenia działalności misyjnej na terenach Związku Sowieckiego, bo w 1943 r. w jednym z konspiracyjnych pism napisał artykuł o obrządu wschodnim w Polsce.
Śledztwo było jak koszmarny sen - przesłuchujący ks. Stępnia funkcjonariusze drobiazgowo analizowali każdy szczegół z jego okupacyjnego życia, poczynając od września 1939 roku. "Po przesłuchaniach przychodziłem do celi bardzo zmęczony i czasem obolały" - tak oszczędnie co do szczegółów wspomniał to po kilkudziesięciu latach.

Skazany na śmierć
Proces odbył się w gmachu MBP na Koszykowej, oskarżony bronił się sam. Zarzucano mu szpiegostwo, udział w organizacji mającej na celu "obalenie przemocą ustroju" oraz współdziałanie z jezuitami na terenie Związku Sowieckiego. Za każdy prawie artykuł oskarżenia groziła kara śmierci. Wtedy ks. Stępień zauważył dziwną dla niego prawidłowość, że jeśli oskarżony zdołał udowodnić, iż uratował życie choćby jednemu Żydowi, to mógł liczyć na łagodniejsze potraktowanie. Ukrywanie Polaków czy nawet obywateli sowieckich nie było aż tak wysoko oceniane. Usiłował więc przywołać przykład Jurka Wilnera z getta, któremu pomagał, ale prokurator na rozprawie go zakrzyczał i nie pozwolił mu nawet dokończyć tego wątku.
Wyrok zapadł 29 listopada 1947 roku. Ksiądz Stępień otrzymał czterokrotną karę śmierci, utratę praw honorowych na zawsze i przepadek mienia. Z tym było najłatwiej, bo praktycznie nic nie miał. Walkę o jego życie podjęli ks. bp Jan Kanty Lorek i ks. kard. Adam Sapieha. Interwencje okazały się skuteczne - Bolesław Bierut łaskawie zamienił wyrok na 15 lat więzienia. Do tego czasu skazany przebywał jednak w celi śmierci, z której codziennie wyprowadzano kogoś na stracenie. To ciężkie chwile w życiu każdego więźnia.

Obłaskawił nawet kryminalistów
Szykany i karcery wobec więźniów politycznych były wówczas na porządku dziennym. Pierwsze Święta Wielkanocne ks. Stępień spędził w odosobnieniu, w tzw. karcu, na posadzce z kantówką, czyli listwami drewnianymi o przekroju trójkątnym, aby więzień nie mógł leżeć na podłodze. Więźniowie polityczni osadzani byli na ogół w celach z licznymi kryminalistami, których zadanie polegało na dodatkowym szykanowaniu "politycznych", co było dobrze widziane przez władze więzienne.
Wrodzona dobroć i pozytywny stosunek do wszystkich ludzi pozwoliły ks. Stępniowi na zmianę nastawienia kryminalistów do "politycznych". Pomogło mu w tym wcześniejsze doświadczenie - przed wojną był bowiem duszpasterzem w Ognisku dla Młodzieży w Warszawie, w którym przebywało ponad 200 młodocianych wykolejeńców. Potrafił nawiązać z nimi kontakt, a na jego Msze św. przychodzili wszyscy...
W więzieniu też nie tracił czasu. Zorganizował duszpasterstwo więzienne, zarówno w celach, w których przebywał, jak i dla innych więźniów, podczas spacerów czy kąpieli w łaźni. Utrudnieniem było tylko to, że stosunkowo często przerzucano go do innych cel, ale z czasem i z tym sobie poradził. Za każdym razem zaczynał to samo od początku, nie poddając się zwątpieniu. A miałby ku niemu istotne powody.

28 nocy i dni bez snu
Strażnicy na ogół dokuczali mu, jak mogli. Codzienne i conocne rewizje były na porządku dziennym; wysypywanie słomy z siennika na podłogę celi, polewanie jej wodą i nakazywanie "sprzątania" w ciągu kwadransa (!). Całymi nocami musiał robić porządki, w dzień zaś nie wolno było spać. "Uświadomiłem sobie, że jestem skazany na nową próbę wytrzymałości psychicznej" (...). "Skazany na pozbawienie snu wytrzymałem 28 dni i nocy" - tak lakonicznie przedstawił to w późniejszych wspomnieniach. A przecież trudno to sobie nawet wyobrazić. I mimo to zachował w sobie tyle dobroci, że przy nadarzającej się okazji pomagał w nauce tym strażnikom, którzy uzupełniali wykształcenie. Uczył ich podstaw z zakresu szkoły podstawowej, bo byli to na ogół ludzie bardzo prości. Tylko takim "władza ludowa" mogła zaufać. Nauka odbywała się w pojedynczej celi i oczywiście potajemnie, bo surowe konsekwencje mogły spaść zarówno na nauczyciela, jak i jego uczniów.
Łamanie postawy więźniów, którzy cieszyli się charyzmą wśród towarzyszy niedoli, to stała praktyka. Można było na przykład trafić do celi zwanej "szafą" z racji braku jakiegokolwiek wyposażenia, nawet do załatwiania potrzeb fizjologicznych. "Nie pamiętam, jak długo przebywałem w tej karnej pojedynce. Pewnie nie dłużej niż miesiąc". Czy coś takiego można sobie w ogóle wyobrazić? A jednak był sposób na przetrzymanie. Ksiądz Stępień po prostu cały czas odprawiał Mszę św., widząc w tym znak jakiejś szczególnej misji.

Cztery lata w karcerach i pojedynkach
Co jakiś czas pojawiał się wysłannik Centrali MBP w celu prowadzenia rozmów sondażowych, czy więzień już skruszał na tyle, że jest gotów do otwartego poparcia "władzy ludowej" - oczywiście, w zamian oferowano wcześniejsze zwolnienie i stosowne przywileje. Pewnego razu zaproponowano mu podpisanie odezwy w imieniu byłych członków władz Stronnictwa Narodowego, która miała być wyrazem poparcia dla nowych władz. Oczywiście ks. Stępień zdecydowanie odmówił. Podobnie postąpili inni koledzy z Prezydium ZG SN przebywający w więzieniach, choć dobrze wiedzieli, co ich w zamian czeka.
Odmowa współpracy każdorazowo skutkowała bowiem nasileniem represji, a tych ks. Stępień doznał w więzieniu bez liku. Jak pobieżnie wyliczył, w pojedynczych celach i karcerach spędził łącznie ponad cztery lata, czyli ponad połowę swego więziennego życia.
Dopiero "odwilż" pod koniec okresu stalinowskiego przyniosła odmianę jego losu. 1 kwietnia 1955 r. pozwolono mu przerwać odbywanie kary. Do więzienia na szczęście już nie wrócił.

W służbie Bogu i nauce
Poza posługą kapłańską ks. Stępień mógł od tej pory rozwijać swe zainteresowania naukowe. Ale nie od razu... Prezydium Wojewódzkiej Rady Narodowej w Kielcach nie zezwoliło mu na pełnienie jakichkolwiek funkcji w seminarium duchownym. Dopiero dwa lata później został wykładowcą teologii biblijnej w Wyższym Seminarium Duchownym w Sandomierzu i egzegezy Nowego Testamentu w Wyższym Seminarium Duchownym w Drohiczynie. W 1960 r. uzyskał zatarcie skazania i z rekomendacji Prymasa Polski ks. kard. Stefana Wyszyńskiego rozpoczął pracę na Wydziale Teologicznym Akademii Teologii Katolickiej w Warszawie, gdzie też przedłożył rozprawę habilitacyjną na temat: "Autentyczność Listów do Tesaloniczan".
W 1963 r. Ojciec Święty Paweł VI przyznał mu godność szambelana domowego Jego Świątobliwości.
Z Akademią Teologii Katolickiej ks. Stępień był związany przez ponad dwadzieścia lat. Tutaj w 1967 r. został profesorem nadzwyczajnym, a w 1974 r. - profesorem zwyczajnym. Przez trzy kadencje z rzędu (1972-1981) pełnił funkcję rektora tej uczelni. Był cenionym w świecie uczonym (miał ponad dwieście publikacji z dziedziny biblistyki), koncentrującym swe zainteresowania na teologii św. Pawła. Słynął również jako sprawny organizator i kaznodzieja. I zawsze znalazł czas dla wszystkich, którzy go potrzebowali.
Po wyjściu z więzienia związał się z Zakładem dla Ociemniałych w podwarszawskich Laskach. Miał tam własny domek, pełen książek, gdzie zawsze można go było zastać przy pracy umysłowej. Tam też zmarł 9 stycznia 1995 roku. W następnym roku ukazały się drukiem jego więzienne wspomnienia pt. "Droga krzyżowa w słońcu". Do ich napisania od lat zachęcał go m.in. ks. Prymas Stefan Wyszyński.
Leszek Żebrowski
0 Komentarzy ˇ 826 Czytań ˇ Drukuj


Ciekawe? Skopiuj odnosnik do tej strony i podaj dalej




Komentarze - za ich treść redakcja nie odpowiada
Brak komentarzy.
Wyraz swoje zdanie
Dodawanie komentarzy czasowo niedostępne
Oceny
Proszę wybrać swoją ocenę:
Brak ocen.
Wyszukiwarka


Ojciec Profesor Mieczysław Albert Maria Krąpiec OP

Matka Boża z Lourdes


13 MAJA


Matka Boża Fatimska


Cytat
  ...uczestniczyć w posłannictwie królewskim Chrystusa to znaczy odnajdować w sobie i w drugich tę szczególną godność Bożego powołania, którą można określić jako "królewskość". Godność ta wyraża się w gotowości służenia na wzór Chrystusa, który nie przyszedł, aby Jemu służono, ale by On służył (por. Mt 20, 28). Jeśli zaś w świetle tej Chrystusowej postawy prawdziwie "panować" można tylko "służąc" - to równocześnie "służenie" domaga się tej duchowej dojrzałości, którą należy określić właśnie jako "panowanie". Jan Paweł II
Szkoły katolickie w Polsce
on


CYKL: Księża niezłomni

Księża niezłomni: Obrońca chłopskiej własności rolnej
Księża niezłomni: Szedł zawsze drogą wiary i prawdy
Kościół niezłomny: Odmówiła współpracy
Księża niezłomni: Redaktor "Współczesnej Ambony"
Księża niezłomni: Nie podeptał krzyża
Księża niezłomni: Niezłomny w walce o religię w szkole
Księża niezłomni: Kapłan z "agentury imperializmu"
Księża niezłomni: Ofiara dwóch totalitaryzmów
Księża niezłomni: Pod czujnym okiem bezpieki Ksiądz arcybiskup Walenty Dymek (1888-1956)
Księża niezłomni: Dni chwały i cierpienia
Księża niezłomni: "Bójcie się ludzi obojętnych" Ojciec Honoriusz Stanisław Kowalczyk OP (1935-1983)
Księża niezłomni: Pod sztandarem Wspomożycielki Wiernych
Księża niezłomni: Nie za "funty i dolary" pełnił swą posługę...
Księża niezłomni: Zasłużony w ratowaniu Żydów skazanych na zagładę
Księża niezłomni: Ukarany za udział w wojnie z bolszewikami w 1920 roku? Ksiądz Antoni Walocha (1889-1945)
Księża niezłomni: Życie urozmaicone
Księża niezłomni: "Bądź wola Twoja"
Księża niezłomni: Śmiertelna ofiara "nieznanych sprawców"
Księża niezłomni: Świadek Bożego miłosierdzia
Księża niezłomni: Czynieniem dobra podbijał serca wiernych Ks. Dominik Kostial (1899-1974)
Księża niezłomni: Skazany za walkę o niepodległość Polski
Księża niezłomni: Duszpasterz diecezjalny wobec wyzwań czasów PRL Ksiądz biskup Jan Gurda (1920-1993)
Księża niezłomni: Kapłan na trudne czasy
Księża niezłomni Ojciec duchowny kapłanów i wiernych
Księża niezłomni: "Krew męczenników była nasieniem chrześcijan" Ks. Józef Górszczyk (1931-1964)
Księża niezłomni: Kapłan wierny Bogu i Ojczyźnie Ks. Tadeusz Witkoś (1906-1987)
Księża niezłomni: Nauczyciel i wychowawca
Księża niezłomni: Więzień w sprawie "szpiegowskiej" ks. bp. Czesława Kaczmarka Ks. prof. Józef Rybczyk (1912-1983)
Księża niezłomni: Kapelan AK i działacz WiN
Księża niezłomni: Duszpasterz na miarę komunistycznych czasów
Księża niezłomni: Więziony za mówienie prawdy o PRL
Księża niezłomni: Na pograniczu dwóch światów
Księża niezłomni: Więziony w sprawie ks. bp. Czesława Kaczmarka
Księża niezłomni "Zwyczajny" ksiądz
Księża niezłomni: Więziony za "szeptaną propagandę"
Księża niezłomni: Bronił niezależności Kościoła Ksiądz biskup Stanisław Kostka Łukomski (1874-1948)
Księża niezłomni: Wyjątkowy rektor Katolickiego Uniwersytetu Lubelskiego
Księża niezłomni: Więzień kultu Najświętszego Serca Pana Jezusa
Księża niezłomni: W posłudze charytatywnej Kościoła Ks. Marian Łuczyk (1912-1955)
Księża niezłomni: Wychowawca młodzieży, liturgista, patriota Ks. Edward Gielniewski (1893-1963)
Księża niezłomni: Więziony za obronę katechezy w szkole - Ks. Antoni Kowalski (1905-1963)
Księża niezłomni: Więziony za "próbę obalenia władzy ludowej" - Ks. Józef Dąbrowski (1912-1968)
Księża niezłomni: "Kolega" Prymasa Wyszyńskiego - Ks. Jan Wiącek (1900-1973)
Księża niezłomni: Więziony za "szpiegostwo". Ks. Jan Danilewicz (1895-1965)
Księża niezłomni: Oskarżony o działalność antypaństwową Ksiądz Romuald Błaszczakiewicz (1897-1973)
Księża niezłomni: Nazywano go zdrajcą...
Księża niezłomni: Dwukrotny więzień Mokotowa. Ks. Mieczysław Połoska (1896-1981)
Księża niezłomni: Starty dla Boga i Ojczyzny - Ks. Władysław Gurgacz (1914-1949)
Księża niezłomni: Więziony przez sowieckich i polskich komunistów - Ks. Leon Musielak SDB (1910-1998)
Księża niezłomni: Obrońca Chrystusowego krzyża
Księża niezłomni: Świadek prześladowań ks. bp. Czesława Kaczmarka
Księża niezłomni: Wierny Bogu i Stolicy Apostolskiej Błogosławiony biskup Jozafat Kocyłowski (1876-1947)
Księża niezłomni: Kapłan od "gaszenia pożarów" w diecezji - Ks. Marian Cygankiewicz (1913-1986)
Księża niezłomni: W starciu z działaniami UB i MO - Ksiądz hm. Stanisław Kurdybanowski (1914-1981)
Księża niezłomni: Niezłomny franciszkanin Ojciec Wit Nowakowski OFMConv. (1912-2004)
Księża niezłomni: "Prowadzi działalność godzącą w podstawowe interesy PRL"
Księża niezłomni: Aresztowany za to, że był księdzem - Ksiądz Paweł Komborski (1913-1998)
Księża niezłomni: Więzień i duszpasterz więźniów PRL Ksiądz Zbigniew Gadomski (1921-1993)
Księża niezłomni: Męczennik tajemnicy sumienia.Ksiądz Piotr Oborski (1907-1952)
Księża niezłomni: "Pogłębiać waśnie, ustawicznie kompromitować"
Księża niezłomni: Przeszedł czyściec na ziemi
Księża niezłomni: Kapłan wierny Chrystusowi i Ojczyźnie - o. Rufin Franciszek Janusz, bernardyn
Księża niezłomni: Prześladowany za obronę swego biskupa Ks. Henryk Peszko (1910-1988)
Księża niezłomni: Nieugięty wobec zła - Ksiądz biskup Tadeusz Błaszkiewicz
Księża niezłomni: Lubelski Popiełuszko czasów bierutowskich Ks. Jan Szczepański (1890-1948)
Księża niezłomni: Musimy wystąpić w obronie praw narodu
Księża niezłomni Ksiądz Paweł Kontny (1910-1945)- dusz zastrzelony pasterz
Księża niezłomni Ksiądz Roman Zelek (1893-1975)- duszpasterz i społecznik
Księża niezłomni: Ksiądz biskup Szczepan Sobalkowski (1901-1958)
Księża niezłomni: Obrońca świętości rodziny Ksiądz Stanisław Ziółkowski (1904-1946), zastrzelony na ulicy przez funkcjonariusza MO
Księża niezłomni: Opiekun sierot
Księża niezłomni: Cierpiący świadek Chrystusa
Księża niezłomni: Rozmiłowany w Bogu, niestrudzony w służbie człowiekowi
Księża niezłomni: Gdy odwaga kosztowała
Księża niezłomni: Idąc za popędem miłości Ojczyzny
Księża niezłomni: "Jeżeli głoszenie Słowa Bożego jest przestępstwem, będę popełniał je dalej"
Księża niezłomni: Całym sercem służył Bogu i ludziom
Księża niezłomni: Nikomu nie odmawiał posługi
Księża niezłomni: Więziony za obronę dzieci poczętych - Ojciec Krzysztof Kotnis
Księża niezłomni: Ksiądz Zygmunt Kaczyński 1894-1953
Księża niezłomni: Ostatni akord nieznanych sprawców
Księża niezłomni Zawsze oddany Kościołowi - Ks. Stanisław Bogucki (1907-1996)
Księża niezłomni: Nigdy nie okazał strachu
Księża niezłomni: Wierny towarzysz w cierpieniu - Ksiądz arcybiskup Antoni Baraniak
Księża niezłomni: Ciche bohaterstwo - Losy księdza Wita Brzyckiego
Księża niezłomni: Godnie przeżył swój czas
Księża niezłomni: Skazany za gorliwość kapłańską
Księża niezłomni: Idź w stronę przeciwną
Księża niezłomni: Wstępując w ślady Mistrza
Księża niezłomni: Krew kapłańska. Śledztwo i śmierć księdza Józefa Fudalego
Księża niezłomni: Tajemnica śmierci ks. Romana Kotlarza
Księża niezłomni: Za kratami Mokotowa i Wronek
Księża niezłomni: Odważny obrońca Jasnej Góry o. Kajetan Raczyński
Księża niezłomni: Ksiądz Stefan Niedzielak - ostatnia ofiara Katynia
Księża niezłomni: Król Kaszubów
Księża niezłomni: Wierzbicka wojna z biskupem Piotrem Gołębiowskim
Księża niezłomni: Ksiądz Władysław Findysz - niezłomny świadek wiary
Księża niezłomni: Męczeństwo ks. Jerzego Popiełuszki
Księża niezłomni: Heroiczne życie ks. Adolfa Chojnackiego
Księża niezłomni: Odwaga księdza infułata Wojciecha Zinka
Księża niezłomni: Z życia do życia
Księża niezłomni: Ksiądz Kazimierz Jancarz - kapelan "Solidarności"
 
Serwis funkcjonuje dzięki:
www.naszdziennik.pl
Informacje 2006 - 2007


Wybory do sejmu / Biznes Informacje / Blog polityczny / Tani hosting / Pizzerie
213214 Unikalnych wizyt
P H P - F u s i o n and M a t o n o r . d e
Wielcy zapomniani: Kazimierz Michałowski | Ernest Malinowski | Zofia Kossak-Szczucka | Jan Matejko
Władysław Mickiewicz | Wacław Gasiorowski | Kornel Makuszyński | Aleksander Fredro
Ksiadz Prymas Jan Łaski | Ksiadz Prymas Jan Paweł Woronicz | Ks. abp metropolita Eugeniusz Baziak
Ksiadz arcybiskup metropolita Bolesław Twardowski | Ksiadz kapelan Jan Leon Ziółkowski
Jan Kasprowicz | Leopold Staff | Ferdynand Goetel | Jan Szczepanik | Ludwik Kubala | Mieczysław Gębarowicz
Wojciech Kętrzyński | Władysław Bełza | Artur Grottger | Antoni Małecki | Eugeniusz Romer | Jan Nepomucen Kamiński
Marian Hemar | Karol Szajnocha | Julian i Alfred Zachariewiczowie | Rudolf Weigl | Stefan Banach | Kornel Ujejski
Wincenty Pol | Witold Szolginia | Artur Oppman | Karolina Lanckorońska | Henryk Arctowski | Aleksander Kamiński


Wymiana Banerów Stron Chrzescijańskich Komputery